Jasna Góra: jubileusz pielgrzymki warszawskiej pod znakiem nauczania Jana Pawła II

Na Jasnej Górze trwa Ogólnopolskie Sympozjum Mariologiczno–Maryjne. Obrady skupiają się wokół tematu: „Jubileusz 300-lecia Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej na Jasną Górę. W blasku błogosławionego Jana Pawła II”. Spotkanie na Jasnej Górze zbiega się z 30. rocznicą zamachu na życie Jana Pawła II i jego cudownym ocaleniem.
Jak zauważył o. prof. Zachariasz Jabłoński, organizator sympozjum – to właśnie od Jana Pawła II i w czasie pieszych pielgrzymek z Warszawy na Jasną Górę Polacy uczyli się wolności. Dodał, że wkład pielgrzymki warszawskiej w życie Kościoła w Polsce, a także w życie społeczne był bardzo różnorodny. „Ten wkład jest bardzo zróżnicowany, przykładowo: w Polsce po Soborze Watykańskim II kilka lat nie wydawano dokumentów z niego, a na trasie my podejmowaliśmy jego problematykę. Było to też takie realizowanie potrzeb bycia razem w tym okresie, kiedy rodziła się "Solidarność". Demonstrowano to znakami potem, kiedy ona była zakazana. Mimo wszystko te znaki się pojawiały” – mówi o. Jabłoński.

Spotkanie zakończy Msza św. dziękczynna za beatyfikację Jana Pawła II i 300-lecie Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej sprawowana w Kaplicy Matki Bożej o godz. 20.00. Eucharystii przewodniczyć ma kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski.

Za dar cudownie ocalonego życia Ojca Świętego przed 30 laty dziękują jasnogórscy pielgrzymi. Dla wielu niezapomnianym przeżyciem jest modlitwa przed Cudownym Obrazem Matki Bożej, obok którego znajduje się wyjątkowa relikwia, noszący ślady krwi - przestrzelony pas papieskiej sutanny. Ojciec Święty złożył przestrzelony pas sutanny na Jasnej Górze jako dar dziękczynny już w dwa lata po zamachu, 19 czerwca 1983 roku.

- Przekazując dar papież podkreślił, że czuje duchową potrzebę pozostawienia na Jasnej Górze znaku tragicznego wydarzenia, bo przecież tutaj zawierzał siebie, Ojczyznę, Kościół i świat Matce Bożej - opowiada o. Józef Płatek, były generał Zakonu Paulinów, na ręce którego papież przekazał przestrzelony pas.

„Przekazując ten niezwykły dar - wotum naznaczone krwią - papież ponownie zaznaczył, że to już podczas pielgrzymki do Fatimy dziękowałem Maryi za uratowanie życia, „ale też czuję potrzebę duchową pozostawienia tego pasa na Jasnej Górze. Bo przecież tutaj powiedziałem, że jestem człowiekiem zawierzenia, tu się zawierzałem”, dodał: „moje Totus Tuus wiąże się z Jasną Górą” – wspomina słowa Jana Pawła II o. Józef Płatek.

Przez wiele lat pas przechowywany był w sejfie i zgodnie z życzeniem papieża nikt nie mógł go oglądać. Dopiero w 2004 r. Stolica Apostolska wyraziła zgodę na pokazanie tego wyjątkowego wotum pielgrzymom. Cenny dar umieszczono po lewej Jasnogórskiego Obrazu, jako znak opieki Maryi nad papieżem z Polski.
ilp / Jasna Góra
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 13 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Bp Tomasik o zamachu na Jana Pawła II: to był wstrząs dla nas wszystkich

To był wstrząs dla nas wszystkich - tak wspomina biskup radomski Henryk Tomasik zamach na Jana Pawła II. Dokładnie 13 maja 1981 roku papież-Polak został postrzelony przez tureckiego zamachowca Mehmeta Ali Agcę.
Bp Tomasik wspomina, że tego dnia wracał z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, gdzie odbywał studia doktoranckie. - Wstąpiłem do kościoła karmelitów, odprawiane było nabożeństwo majowe. W pewnym momencie celebrans przerwał modlitwę i poinformował wiernych o zamachu na Jana Pawła II. To był wstrząs dla nas wszystkich, natychmiast rozległ się płacz wielu osób. Dzisiaj wierzymy, że w zdarzeniu na Placu św. Piotra była nadzwyczajna interwencja Matki Bożej - powiedział bp Tomasik.

Dzisiaj wieczorem w Ośrodku Fatimskim, przy parafii św. Pawła Apostoła na radomskim Janiszpolu bp Tomasik będzie celebrował Mszę świętą z okazji 30. rocznicy zamachu na Jana Pawła II. W świątyni znajdują się od kilku lat relikwie błogosławionych dzieci fatimskich Hiacynty i Franciszka. Ośrodek Fatimski w Radomiu jest szczególnym miejscem kultu Matki Bożej z Fatimy. Początki jego historii sięgają roku 1986, kiedy to do Portugalii udała się diecezjalna pielgrzymka kapłanów i świeckich. Po powrocie została przywieziona figura Matki Bożej. Czuwania Fatimskie odbywają się tam 13 dnia każdego miesiąca.
rm / Radom
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 13 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Polakom zastępował króla - polscy europosłowie o bł. Janie Pawle II (sonda KAI)

W związku z beatyfikacją papieża Jana Pawła II Katolicka Agencja Informacyjna zapytała polskich europosłów o Jana Pawła II. Wielki autorytet, drogowskaz moralny i doskonały polityk – tak widzi go Jarosław Kalinowski z PSL. Paweł Kowal z PJN podkreśla, że Ojciec Święty w pewnym sensie zastępował Polakom króla. Dla Ryszarda Czarneckiego z PiS był on „jednym z najwybitniejszych ludzi w dziejach. Natomiast Joanna Skrzydlewska z PO zauważa, że słowa i czyny Jana Pawła II skutecznie zmieniały świat.
KAI: Kim był dla Pani/Pana Jan Paweł II ?

Ryszard Czarnecki (PiS): Wielkim Polakiem, niepowtarzalną osobowością, przywódcą duchowym, dobrym człowiekiem, autorytetem moralnym na skalę międzynarodową, jednym z najwybitniejszych papieży w historii Kościoła, jednym z najwybitniejszych ludzi w dziejach.

Jarosław Kalinowski (PSL): Papież Jan Paweł II to wielki autorytet, na pewno nie tylko dla mnie. Zarówno drogowskaz moralny, jak i doskonały polityk. Jego wkład w transformację w całej Europie jest nie do przecenienia. Często wspominam prywatną audiencję u Jana Pawła II, której dostąpiłem zaszczytu. Było to naprawdę olbrzymie, niedające się z niczym porównać przeżycie.

Paweł Kowal (PJN): Jan Paweł II był dla mnie nie tylko następcą św. Piotra, ale przede wszystkim wzorem deficytowych w naszych czasach prostych cnót dobroci, miłości bliźniego i patriotyzmu. Polakom, bez uszczerbku dla jego misji w Kościele powszechnym, w jakimś sensie zastępował króla. Uosabiał model przywódcy powszechnie akceptowanego, niebanalnego, wymagającego, potrafiącego przekuć swoje opinie na temat sytuacji w Polsce na konkretne wskazania, jak podczas wizyty w polskim parlamencie w 1997 r.

Joanna Skrzydlewska (PO): Bezdyskusyjne jest to, że Jan Paweł II był osobowością wielkiego formatu, która oddziaływała na cały otaczający go świat i to zarówno w tym małym, jak i w wielkim zakresie. W małym, w tym sensie, że potrafił nawiązać bezpośredni kontakt z każdym człowiekiem, przekazać mu cząstkę siebie, swojego ludzkiego ciepła i dobra. Bez względu na różnice, czy status społeczny, w drugim człowieku zawsze widział przede wszystkim równego sobie bliźniego. W tym tkwiła jego wielkość. Z jednakową uwagą odnosił się zarówno do ubogich, chorych i potrzebujących pomocy, jak i możnych tego świata. To naprawdę bardzo rzadka zdolność świadcząca o niesamowitym otwarciu i szacunku dla na innych ludzi. W wielkim zakresie natomiast Ojciec Święty Jan Paweł II oddziaływał na bieg historii, na życie słuchających jego nauk i przemówień milionów. Wobec jego słów, ale i czynów nikt nie pozostawał obojętny. Myślę, że nie będzie żadną przesadą stwierdzenie, że one kształtowały świat, w którym żyjemy i jestem przekonana, skutecznie zmieniały go.

KAI: Czy, a jeśli tak to które ze słów Papieża mogą być drogowskazem dla współczesnej Polski, Europy, świata?

Ryszard Czarnecki (PiS): Dla świata drogowskazem mogą być ponadczasowe, a jednocześnie twarde rozróżnienie na „cywilizację życia” i „cywilizację śmierci”, głos za obroną życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

Dla Europy drogowskazem może być to, co papież mówił w Santiago de Compostela (Hiszpania) w 1982 r., gdy podkreślał nawiązując do św. Cyryla i Metodego znaczenie obu „płuc Europy”: wschodniego i zachodniego. Szczególnie jest to ważne dziś, gdy w wyniku sytuacji na Bliskim Wschodzie i arabskiej Afryce rośnie znaczenie „starej Unii”, w tym Europy południowej.

Drogowskazem dla Polski z całą pewnością mogą być słowa Jego Świątobliwości na Westerplatte w Gdańsku: „Nie chciejcie takiej Polski, która nic nie kosztuje”. Równie ważne jest to, co usłyszeliśmy w czasie wystąpienia Jana Pawła II w UNESCO gdy mówił, że „narody wyrażają się przez swoją kulturę” i odwołał się do swojego narodu – narodu polskiego.

Choć o to nie pytacie, powiem też o najważniejszym drogowskazie dla Polaków żyjących poza Ojczyzną. Na stadionie Crystal Palace w Londynie w 1982 r., przemawiając do Polaków nasz wielki rodak mówił o rodakach rozsianych po świecie, że stanowią oni „Polskę poza Polską” i że nie powinni wyrzekać się polskości.

Jarosław Kalinowski (PSL): „Solidarność to znaczy jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu” – to dla mnie najważniejsze słowa papieża. To szczególnie istotne w dzisiejszym świecie, gdzie egoizm i podziały dotykają nas na każdym kroku.

Paweł Kowal (PJN): Ojciec Święty Jan Paweł II w 1979 r. w Krakowie powiedział bardzo ważne słowa: „Zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię «Polska», raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością – taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym, abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili, abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy”. Myślę, że te słowa powinny być również drogowskazem dla Europy i świata.

Joanna Skrzydlewska (PO): Niezmiernie ważne są słowa wypowiedziane przez papieża już ponad 30 lat temu na Placu Zwycięstwa w Warszawie, które wtedy dały nadzieję na zmiany na lepsze. Wypowiedziane wtedy słowa: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi … Tej ziemi!” brzmią do dzisiaj i w mojej ocenie nie straciły nic ze swej aktualności. Ciągle wzywają nas do uczestnictwa w dokonywaniu zmiany naszego świata na lepszy, bo przecież to zadanie, pomimo przemian, które się dokonały, ciągle stoi przed nami i do końca niestety nigdy nie będzie ukończone.

KAI: Czy, a jeśli tak to jakim, echem odbiła się w instytucjach europejskich beatyfikacja Jana Pawła II ?

Ryszard Czarnecki (PiS): Nie zauważyłem żadnej oficjalnej reakcji. Był to jedynie temat prywatnych rozmów katolickich polityków z krajów protestanckich, takich jak choćby Wielka Brytania.

Jarosław Kalinowski (PSL): Delegacja grupy Europejskiej Partii Ludowej (EPP) wraz z sekretarzem generalnym Komisji Episkopatów Unii Europejskiej, ks. prof. Piotrem Mazurkiewiczem uczestniczyła osobiście w tej podniosłej i niezwykle ważnej dla wszystkich katolików uroczystości. W Brukseli natomiast miała miejsce Msza św. w intencji dziękczynienia za beatyfikację Jana Pawła II. Natomiast jeszcze podczas majowej sesji w Strasburgu odbyła się konferencja ekumeniczna zatytułowana „Jan Paweł II, papież globalnych wyzwań”. Taki odzew, to dowód, że papież Jan Paweł II jest wielką postacią w historii całej Europy.

Paweł Kowal (PJN): Myślę, że wymownym przykładem zareagowania instytucji unijnych – zwykle nieczułych na kwestie chrześcijańskie – na beatyfikację Jana Pawła II jest obecność na uroczystości trzech unijnych urzędników najwyższej rangi, przewodniczącego Rady, Hermana Van Rompuya, przewodniczącego Parlamentu, Jerzego Buzka i przewodniczącego Komisji, José Manuela Barroso. W ten sposób dali ważny sygnał, wyrazili w imieniu całej europejskiej społeczności uznanie dla roli Jana Pawła II w historii wspólnoty oraz w rozwoju demokracji i wolności w Europie. Zresztą wypowiedzi Jana Pawła II, często zapomniane, wielokrotnie odnosiły się do kwestii integracji europejskiej, pozostają aktualne. Był on gościem Parlamentu Europejskiego, towarzyszył integracji europejskiej przez ponad ćwierć wieku w kluczowych dla niej momentach. Nie zawsze zgadzano się z jego opiniami, ale jednak brano je pod uwagę.

Joanna Skrzydlewska (PO): Myślę, że każdy przeżywał ją indywidualnie. Dla mnie beatyfikacja była naprawdę podniosłym i uroczystym świętem, tym bardziej, że ciągle bardzo żywe jest we mnie wspomnienie osobistego kontaktu z Ojcem Świętym Janem Pawłem II i to spotkanie pamiętam do dziś.
iw (KAI Strasburg) / Strasburg
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 13 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Kard. Nycz wydał książkę-ciegiełkę na rzecz budowy Świątyni Opatrzności Bożej

„Dziękujemy Opatrzności” to tytuł książki autorstwa kard. Kazimierza Nycza, którą metropolita warszawski wydał, by wesprzeć budowę świątyni Opatrzności Bożej na Polach Wilanowskich w stolicy. Kościół ma być wotum narodu polskiego, zwłaszcza za uchwalenie Konstytucji 3 Maja.
Dlatego też tematem książeczki jest wdzięczność i dziękczynienie. Kard. Nycz wspomina swoje dzieciństwo i początki kapłaństwa, dziękując za wszelkie dobro i wsparcie, jakiego doświadczył. Tłumaczy też co oznacza Boża Opatrzność i dlaczego należy okazywać jej wdzięczność. W tym kontekście kardynał pisze o ustanowionym przez siebie Święcie Dziękczynienia, które obchodzone jest w pierwszą niedzielę czerwca. „W tym narodowym sanktuarium dziękczynienia będzie wybrzmiewać nasze głośne dziękuję wobec Opatrzności Bożej za działanie w naszej historii, szczególnie za uchwalenie Konstytucji 3 Maja. Centrum Opatrzności ma się stać miejscem dziękczynienia – osobistego i narodowego – za wszelkie dobro otrzymywane każdego dnia, a także za łaski od Pana Boga, okazane narodowi polskiemu”.

Kard. Nycz tłumaczy też w książce, że warto mówić dziękuję każdego dnia. „Słowo dziękuję może czynić świat wokół nas bardziej przyjaznym i życzliwym” – przekonuje. Przypomina też, że każdego roku Niedziela Dziękczynienia ma intencję szczegółową. W 2008 roku było to dziękczynienie za troskę o ojczyznę, w 2009 - za 30. rocznicę pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, w 2010 roku - za beatyfikację ks. Jerzego Popiełuszki a w tym roku za Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego z okazji 30. rocznicy jego śmierci oraz za bł. Jana Pawła II i jego wkład w nasze dzieje ojczyste.

Kardynał przybliża też ideę budowy świątyni oraz Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Tysiąclecia. Zachęca do wniesienia osobistego wkładu w budowę. „Świątynia Opatrzności Bożej to nasza wspólna świątynia, wszystkich Polaków, także rządzących państwem. To przedstawiciele władz zresztą, nie Kościoła, złożyli obietnicę budowy tej świątyni”.

Książka – ilustrowana kolorowymi fotografiami oraz archiwalnymi zdjęciami z rodzinnych zbiorów kard. Nycza, została wydana w serii, którą zapoczątkował Prymas Polski kard. Józef Glemp, z którego inicjatywy rozpoczęto budowę świątyni Opatrzności Bożej. Podkreślał on, że jest to spełnienie narodowej obietnicy wotum za Konstytucję 3 Maja.

Książka kard. Nycza jest dostępna w Centrum Opatrzności Bożej i stanowi cegiełkę na budowę Wotum Narodu. Można ją zamawiać pod adresem Biuro Centrum Opatrzności Bożej, ul. Miodowa 17/19, 00-246 Warszawa lub Ks. Prymasa Augusta Hlonda 1, 02-972 Warszawa Wilanów, tel. 228422319, biuro@centrumopatrznosci.pl

Pieniądze na rzecz budowy świątyni Opatrzności Bożej można wpłacać na numer konta Bank PEKAO SA, 47 1240 6218 1111 0010 1762 7073
im, mp / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 13 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Beskid Żywiecki: dziękczynny rajd szlakami papieskimi (zapowiedź)

Za beatyfikację Jana Pawła II dziękować będą uczestnicy Rajdu Szlakami Papieskimi w Worku Raczańskim, który odbędzie się 21 maja br. Kulminacyjnym momentem spotkania będzie Msza św. pod Krzyżem Jubileuszowym Ziemi Żywieckiej na Będoszce.
Przed Eucharystią odbędzie się koncert kapel góralskich, czuwanie modlitewne i nabożeństwo fatimskie. Po liturgii zaplanowano spotkanie uczestników rajdu przy wspólnym ognisku.

Na szczycie Będoszki Wielkiej (1144 m n.p.m.) stoi 24-metrowy stalowy krzyż. Tę jubileuszową pamiątkę wzniesiono w 2000 roku w masywie Wielkiej Raczy, na terenie parafii Rycerka Górna. Roztacza się stąd rozległa panorama na dolinę górnej Soły oraz na pasmo Beskidu Żywieckiego i Śląskiego, z widokiem Babiej Góry i Wielkiej Fatry. 17 kwietnia 1999 roku podczas audiencji papieskiej w Watykanie projekt krzyża, opracowany przez architektów Jacka Niedźwiedzkiego z Czechowic-Dziedzic i Józefa Pasierbka z Bielska-Białej, przedstawił Janowi Pawłowi II inicjator przedsięwzięcia, ks. Edward Ćmiel. W lipcu 1999 roku plac przyszłej budowy poświęcił biskup bielsko-żywiecki Tadeusz Rakoczy. Ordynariusz powiedział wtedy: „Nas już nie będzie, a ten krzyż na następne wieki pozostanie i będą wspominać mieszkańcy tej pięknej ziemi tych, którzy na znak swojej wiary, nadziei i miłości ten krzyż postawili”. 16 września 2000 roku odbyły się uroczystości poświęcenia Jubileuszowego Krzyża Ziemi Żywieckiej.

Worek Raczański to jedno z pasm należących do Beskidu Żywieckiego. Rozciąga się na pograniczu polsko-słowackim. Świadkowie opisują bardzo częste wizyty Karola Wojtyły w tych rejonach. W 1972 r. kard. Wojtyła w towarzystwie ks. Józefa Jury, proboszcza parafii w Rycerce Górnej odprawił na przykład Mszę św. w kaplicy pw. Matki Bożej Pocieszenia pod szczytem Oźnej (952 m n.p.m.) i wygłosił kazanie do zebranych mieszkańców, szedł potem czerwonym szlakiem wzdłuż granicy do Kikuli (1087 m n.p.m.) i Magury (1067 m n.p.m.). Innym razem odwiedził Wielką Raczę i Zwardoń.

Szlakami upamiętniającymi wędrówki górskie Jana Pawła II zajmuje się Fundacja Szlaków Papieskich.
rk / Rajcza
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 13 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Prof. Turowski: Jan Paweł II dążył do jedności, to było powodem zamachu

„Jana Paweł II chciał położyć kres schizmie Kościoła, chciał jedności i to był w moim przekonaniu główny powód zamachu” - uważa przyjaciel papieża, immunolog i immunogenetyk prof. Gabriel Turowski, który był członkiem zespołu leczącego Jana Pawła II po zamachu oraz Międzynarodowej Komisji zwołanej przez Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej, oceniającej przebieg leczenia. Dodał, że papież zawsze niechętnie rozmawiał o zamachu.
„Jana Paweł II chciał położyć kres schizmie Kościoła, chciał jedności i to był w moim przekonaniu główny powód zamachu” - podkreślił prof. Gabriel Turowski podczas konferencji „Tajemnice zamachu na bł. Jana Pawła II”, która odbyła się w Krakowie. Podkreślił, że wówczas niezwykłego wymiaru nabrały tajemnice fatimskie. „Istotnym w pontyfikacie wydarzeniem było odczytanie na nowo orędzia Matki Bożej Fatimskiej oraz zawierzenie świata zagrożonego wojną nuklearną opiece Matki Bożej” – mówił Turowski.

Prof. Gabriel Turowski jest absolwentem dwóch Wydziałów – Biologii i Nauk o Ziemi oraz Matematyczno-Fizyczno-Chemicznego UJ, profesorem zwyczajnym Wydziału Lekarskiego UJ w Krakowie, immunologiem, immunochemikiem i immunogenetykiem. Obdarowany złotym medalem III roku pontyfikatu Jana Pawła II za udział w pracach zespołu leczącego Ojca Świętego oraz w międzynarodowej komisji zwołanej przez Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej, oceniającej przebieg leczenia papieża po zamachu.
Profesor jest autorem wspomnień o przebiegu choroby Ojca Świętego po zamachu pt. „Zamach, czyli jak zło w dobro się obróciło”, współautorem i autorem wielu publikacji o Janie Pawle II oraz opracowania „Karol Wojtyła. Przyjaciel, Kardynał, Papież”.

Prof. Turowski należał do tzw. „Środowiska”, duszpasterstwa zainicjowanego przez ks. Karola Wojtyłę. Profesor wspomina, że ta działalność wśród młodych ludzi dotyczyła przede wszystkim posługi duszpasterskiej, ks. Wojtyła uczył modlitwy, a także patriotyzmu.
led / Kraków
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 13 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Dlaczego „bułgarski ślad”? – rozmowa z dr Andrzejem Grajewskim, autorem książki „Papież musiał zginąć. Wyjaśnienia Ali Agcy”

Udział agentów bułgarskich służb specjalnych w organizowaniu zamachu na Jana Pawła II jest najbardziej wiarygodną hipotezą – twierdzi w rozmowie z KAI dr Andrzej Grajewski. Wybitny historyk i dziennikarz tygodnika „Gość Niedzielny” w rozmowie z KAI wyjaśnia, dlaczego zeznania zamachowca Ali Agcy są prawdziwe. Na rynku księgarskim ukazała się książka z 37 protokołami przesłuchań zamachowca z obszernym wstępem dr Grajewskiego, który jest rekonstrukcją dramatycznych wydarzeń.
Podajemy pełną treść wywiadu:
KAI: W swojej książce na temat zamachu na Jana Pawła II, opowiada się Pan za hipotezą o „bułgarskim śladzie”. Dlaczego spośród wielu innych ta wersja najbardziej Pana przekonuje?

Dr Andrzej Grajewski: Ponieważ „narracja” Ali Agcy jest logiczna. W protokołach z przesłuchań zamachowiec, opisując planowanie zabójstwa Jana Pawła II mówi o konkretnych osobach od pierwszego spotkania z bułgarskimi agentami w hotelu Witosza w Sofii w lipcu i sierpniu 1980 r. aż po późniejsze jego kontakty w Rzymie z agentami, zamieszanymi w zamach.

Cały wywód tworzy zwarty i logiczny ciąg – osoby, o których mówi nie są postaciami zmyślonymi przez niego – on znał bułgarskich agentów pod nazwiskami operacyjnymi. Dopiero w czasie drugiej fazy śledztwa, gdy pokazano mu album ze zdjęciami Bułgarów, pracujących w ambasadzie tego kraju w Rzymie, została ustalona prawdziwa tożsamość osób, z którymi się kontaktował. Zamachowiec znał ich adresy, z większą lub mniejszą dokładnością opisywał ich wygląd i ich mieszkania, w których przebywał. Nie mógł sobie tego wymyślić, a teza, że ktoś mu to wszystko podpowiedział jest absurdalna, ponieważ nikt nie byłby w stanie wymyślić fabuły tak spójnej i pełnej tylu różnych niezwykłych okoliczności i szczegółów.

Śledztwo zaś potwierdziło, że osoby, które Agca wskazał jako współautorów zamachu, przebywały 13 maja 1981 r. w Rzymie. Ale cały akt oskarżenia współorganizatora zamachu Sergieja Antonowa opierał się na słowach Agcy, więc w momencie, w którym zamachowiec je odwołał na sali rozpraw, wytrącił oskarżycielowi główny atut – „bułgarski ślad” nie został osądzony. Jednak trop bułgarski nie jest najważniejszy. Bułgarscy bezpieczniacy tego zamachu sami nie wymyślili, oni byli wykonawcami, kluczowy dla zrozumienia, dlaczego Jan Paweł II „musiał” zginąć jest trop sowiecki. Sowieckie służby były prawdziwym mózgiem operacji...


KAI: ...czyli ci, którzy mieli największe korzyści z zamordowania Papieża...

- To właśnie jest trop, który kieruje do Bułgarów, a konkretnie – do pytania w jaki sposób przyszły zamachowiec i bułgarscy agenci skontaktowali się ze sobą. I tu pojawia się wątek sowiecki i postać majora Władimira Kuziczkina, który wiosną 1980 r. spotyka się z Agcą w Teheranie, przekazując mu nazwisko, adres i telefon nie Bułgara, a Rosjanina, pracującego w radzieckiej ambasadzie w Bułgarii, Milinkowa, (w swych zeznaniach Agca mówił Malenkow). Kolejny sowiecki agent w tym łańcuchu... Bułgarzy byli tylko kolejnym ogniwem – realizatorów.


KAI: Z tego wniosek, że zamachowca „wybrali” sowieccy agenci. Bułgarskie służby przejęły kandydata do realizacji zamachu?

- Kluczowe jest tu rozeznanie kontaktów między bułgarskimi służbami a turecką mafią, z którą w latach 70. i 80. robili wspólnie wielkie interesy – handlowali bronią, przemycali narkotyki.

Przyjmując, że za całą operacją stał Kreml, należało zrobić wszystko, aby skierować trop zamachu jak najdalej od „centrali”. Wymyślono więc w miarę bezpieczny sposób – bułgarscy agenci mieli kontakty z tureckim półświatkiem, który miał też zakorzenienie w prawicowych ekstremistach, czyli organizacji „Szarych Wilków”.

To spośród nich wydobyto człowieka, którego biografia nie kojarzyła się z lewicą czy wschodnimi służbami specjalnymi, a raczej, biorąc pod uwagę, że „Szare Wilki” miały kontakty ze służbami własnego kraju, kierowały uwagę na Zachód. Ten trop zresztą cały czas jest wykorzystywany w badaniach i książkach, które ukazują się do dnia dzisiejszego i stawiają zupełnie absurdalną tezę, że za zamachem Jana Pawła II stali islamscy fanatycy. Tylko, że wśród postaci, które kręciły się wokół Agcy nie było doprawdy ani jednego człowieka o choćby śladowej religijności – byli to mafiozi, nacjonaliści, międzynarodowi geszefciarze, ludzie ze służb specjalnych, i ani jednego człowieka, który miałby jakiekolwiek odniesienie do religii. Można teoretycznie założyć, że byli w zamachu także czynni ludzie, o których Agca w ogóle nie wspomina, ale wydaje mi się to jednak mało prawdopodobne. Stawiam tezę, że na pewnym etapie śledztwa Agca zaczął mówić jak było naprawdę, a potem nagle zmienił front, ponieważ został postraszony przez dwóch bułgarskich sędziów, którzy go przesłuchiwali w 1983 r. w więzieniu Rebbibia.

Do jednego z nich – Stefana Markowa Petkowa – choć nie bezpośrednio – dotarł sędzia z IPN – i on potwierdził dwa istotne fakty – że Pektow zna język turecki i że w pewnym momencie został sam na sam z Agcą. To ten człowiek właśnie rozmawiał z zamachowcem.

I tu są dwie wersje – Agca mówił, że sędzia Petkow go straszył, że jeśli będzie mówił o prawdziwych organizatorach zamachu, zginie on oraz jego rodzina w Turcji. Petkow zaś twierdzi, że Agcy nie straszył – czyli mamy słowo przeciwko słowu. Ale logiczne jest, że Turek sobie tego nie wymyślił. Powstaje pytanie, dlaczego nadzorujący śledztwo sędzia Illario Martella w ogóle dopuścił do tego, że ci panowie zostali sam na sam. Rola tego sędziego jest w ogóle dla mnie niezrozumiała, np. gdy straszy Agcę, gdy ten zaczyna mówić o planowanym zamach na Lecha Wałęsę i przypomina mu o odpowiedzialności karnej w razie, gdyby okazało się, że są to oszczerstwa. Na to tajemnicze zachowanie Martelli może rzucić światło znamienny szyfrogram polskiego wywiadu jeszcze przed sformułowaniem aktu oskarżenia wobec Siergieja Antonowa. Polski wywiadowca informował swoją „centralę”, że Amerykanie są przekonani, że nic z tego procesu nie wyjdzie, prawda nie wyjdzie na światło dzienne. To znamienne dla klimatu, który panował wokół procesu – Zachodowi nie zależało na wyjaśnieniu tej sprawy.


KAI: Dlaczego?

- Ponieważ nie chcieli eskalować napięcia. Ówczesna sytuacja międzynarodowa była bardzo napięta – przed procesem Antonowa we wrześniu 1983 r. został zestrzelony przez sowietów koreański samolot pasażerski. Spowodowało to oburzenie na całym świecie. Samo aresztowanie Antonowa spowodowało gigantyczną falę protestów w Europie Wschodniej i kampanię dezinformacyjną, kierowaną przez wywiad Stasi.

W tej sytuacji udowodnienie bułgarskiego śladu przez włoski sąd, oznaczałoby postawienie pytania o mocodawców Bułgarów. Nie twierdzę, że cały ciąg wyjaśnień Turka jest bez skazy, że nie ma w nim luk, albo kwestii wymagających dalszych wyjaśnień. Ale nie znam bardziej przekonującej opowieści o zamachu, w której występowałyby konkretne fizyczne osoby, a nie kosmici czy zielone ludki, reprezentujące CIA, albo islamskich fanatyków.

Konkretne osoby z konkretnych środowisk, które przebywały w konkretnych miejscach, wymienionych przez Agcę, zostały zweryfikowane przez włoskich śledczych. Jeżeli mówi o spotkaniu w Sofii, to był w hotelu Witosza, a w tym samym czasie mieszkał tam Bekir Celenk, główny organizator zamachu po stronie tureckiej. W tym czasie przebywał w Sofii także Ajwazow. Naturalnie, można powiedzieć, że był w tym czasie na urlopie.

Z punktu widzenia procedur sądowych trzeba mieć niezbite, twarde dowody. Zeznania Agcy do końca takim dowodem nie są, ale proszę zwrócić uwagę, że być może Ajwazow czy Wasilew mówiliby inaczej, gdyby siedzieli we włoskim więzieniu jak Antonow. Ale w całej tej sprawie jest coś absurdalnego i dziwnego. Otóż, kiedy w czasie rozprawy sądowej na moment pojawia się postać sowieckiego dyplomaty, którego Agca nazywa Malenkow, a naprawdę nazywał się prawdopodobnie Aleksander Kiryłłowicz Milenkow, zamachowiec zaproponował, że wskaże jego zdjęcie spośród innych mu przedstawionych dyplomatów, akredytowanych w Bułgarii w okresie planowania zamachu. I śledczy ustalą w ten sposób z kim naprawdę się kontaktował. A włoski sędzia uznał, że to nie jest potrzebne.


KAI: Ten trop został zatem urwany przez sędziów włoskich?

- W momencie, w którym Agca zaczyna mówić o Kuziczkinie, jest on w rękach Brytyjczyków, należy więc domniemywać, że mają do niego dostęp także Amerykanie. Gdyż Kuziczkin w czerwcu 1982 r. ucieka i przechodzi na stronę Zachodu. Każdy suwerenny sędzia, prowadzący proces, chciałby wyjaśnić ten „sowiecki” trop. Ja nie odkrywam nowych rzeczy, tylko czytam uważnie i analizuję wyjaśnienia Agcy i robię to, jak sądzę z nie mniejszą starannością, niż robili to włoscy sędziowie. W momencie, w którym w zeznaniach pojawia mi się ktoś taki jak Kuziczkin, (choć powstaje pytanie, czy potrafili zidentyfikować jego nazwisko, podane jako „Kuzintsky”), wówczas proszę własne służby i pytam, czy ktoś taki uciekł, a jeśli tak, robię wszystko, aby te zeznania z nim skonfrontować. Tymczasem w dokumentach sądowych nie ma śladu, że Włosi pragnęli to zrobić. Nie byli tego ciekawi. A sprawa jego ucieczki była dość głośna i zamachowiec, żeby stworzyć sobie alibi, wycofując się w pewnym momencie z informacji, że się z nim spotkał, twierdził, że jego nazwisko wyczytał w prasie. Z czego wynika, że notatki o ucieczce sowieckiego agenta pojawiły się i były ogólnie dostępne.

Kolejnym argument na prawdziwość zeznań Agcy jest los jego tureckiego wspólnika Bekira Celenka, który w momencie, w którym Włosi domagają się jego aresztowania, ucieka do Bułgarii i przebywa tam w areszcie domowym. Gdy skandal związany z tym faktem robi się zbyt głośny, Bułgaria przekazuje go Turkom, ci trzymają go w więzieniu przez dłuższy czas, w końcu zgadzają się na jego ekstradycję do Włoch. I on w więzieniu umiera na zawał serca, choć wcześniej był zdrowy.


KAI: Z tego płynie wniosek, o czym Pan pisze w książce, że w sprawie zamachu mataczyli wszyscy.

- Każdy miał ku temu jakiś powód, a przecież jeszcze nie wiemy, jak służby, czy supermocarstwa rozgrywały posiadaną przez siebie wiedzę o zamachu. W pewnym momencie Agca zaczyna mówić o Francesco Pazienzy, włoskim funkcjonariuszu wywiadu wojskowego SISMI, który rzekomo miał podpowiedzieć mu istnienie bułgarskiego śladu. Tego już sobie Agca nie wymyślił, ktoś mu o tym Pazienzy musiał powiedzieć, gdyż ni z tego ni z owego zaczyna o tym mówić, potem się z tej wersji wycofuje, jak niemal ze wszystkiego.

Bardzo ważna jest dokumentacja, zgromadzona przez IPN, dotycząca operacji „Papież", prowadzonej przez Stasi. Wynika z niej, że ci sami bułgarscy śledczy, o czym pisze też sędzia Ferdinando Imposimato w swojej książce – którzy dotarli do Agcy potem, przyjeżdżają do Berlina Wschodniego, ale już jako oficerowie bułgarskiego wywiadu, aby konsultować ze STASI całą akcję dezinformacyjną. Imposimato posuwa się dalej – jego zdaniem we wszystkich czołowych gazetach włoskich, które „mieszały” w sprawie bułgarskiego tropu był bardzo silny wpływ agentury STASI.


KAI: Można powiedzieć, że znamy tylko ułamkowe elementy tej historii.

- Niemcy pokazali dokumenty, znajdujące się w archiwach Stasi na ten temat, Rosjanie nie pokazali nic, podobnie zachodnie służby. Brytyjczycy, którzy „mają” Kuziczkina nie zareagowali. Sądzę, że doszło do globalnego porozumienia: zamykamy sprawę, nie dochodzimy prawdy. Myślę, że Ojcu Świętemu też nie zależało na bezwzględnym ustaleniu twardych faktów, ponieważ interpretował zamach na swe życie w kategoriach nie politycznych, ale mistycznych. Szybko sobie to uświadomił, że dramat rozegrał się w godzinie fatimskiej, czyli pierwszego objawienia Matki Bożej pastuszkom w Portugalii, że jego los tajemniczo wpisuje się w treść orędzia fatimskiego.


KAI: Z trzecią tajemnicą fatimską papież zapoznał się dopiero po zamachu.

- Papież poprosił o dokumentację fatimską jeszcze w szpitalu. Tajemnice fatimskie były spisane nie w portugalskim języku literackim, a w dialekcie z okolic Fatimy. Wymagało to specjalnego tłumaczenia na włoski. O ile pamiętam, dyspozycję tłumaczenia Jan Paweł II wydał w szpitalu, ale zapoznał się z jego treścią po wyjściu z polikliniki Gemelli. Wracając zaś do przebiegu rzymskiego procesu jestem przekonanym, że w tamtych czasach nie było realnych możliwości dogłębnego przeprowadzenia tego śledztwa.


KAI: A dziś?

- Chyba także nie. Z pewnością duża część dokumentów została zniszczona. Świadkowie – wysocy funkcjonariusze służb specjalnych – albo ginęli w wypadkach, albo popełniali samobójstwa. Tropy są urwane, a dokumenty zniszczone, być może pozostały mikrofilmy. Rosyjskie służby jako dziedzic archiwów KGB z pewnością niczego nie wydadzą. Skoro do dziś nie wydali nam dokumentów, dotyczących zbrodni w Katyniu, do której się przyznali, nie wierzę, aby udostępniali swoje, być może pracujące jeszcze aktywa operacyjne. Tajemnica państwowa to w rosyjskiej tradycji rzecz święta. Gdy pod koniec lat 90. zaczęli wydawać wielką encyklopedię rosyjskich i sowieckich specsłużb, wywiązała się dyskusja, czy ujawnić agenturę z czasów Piotra Wielkiego...


KAI: W Pańskiej opinii Ali Agca to wyrachowany, płatny morderca zainteresowany jedynie 3 mln. marek „honorarium”, którym zresztą miał się podzielić z innymi wspólnikami. Na ile był świadom, że jest rozgrywany przez sowieckie służby?

- Jego wyjaśnienia pokazują, że nie był szaleńcem, samotnym fanatykiem, głupkiem, jak próbowano go nieraz przedstawiać. To wybitnie inteligentny człowiek o niesamowitej pamięci. Jego sprawność fizyczna wraz ze sprawnością intelektualną dowodzą, że ci, którzy go wybrali, wybrali najlepszego. I to jest rzecz niezmiernie ważna. Proces selekcji doprowadził do tego, że wybrano kogoś, kto miał optymalne cechy żeby taki zamach zrealizować.

Książka pokazuje jego wymiar intelektualny – inteligentny, może był i herostratesowy rys jego osobowości, ale robił wszystko żeby się uratować z Placu św. Piotra i niewiele brakowało, a by mu się udało zbiec. Gdyż mistrzostwo jego planu polegało na jego diabolicznej prostocie i bezczelności – żeby strzelać na oczach wszystkich po czym wmieszać się w tłum.

Gdyby zostały rzucone granaty hukowe, jak pierwotnie planowano, prawdopodobnie ucieczka by się udała. Panika i zamieszanie były na placu gigantyczne, o czym mówi siostra Letizia, która schwytała zamachowca. A jeśli zobaczymy dokumentalne zdjęcia z zamachu, zorientujemy się, że do kolumnady Berniniego, za którą już mógł czuć się bezpiecznie, Agca miał kilkanaście kroków do pokonania. I tych kroków zabrakło mu do ucieczki. Udało się natomiast zbiec Celikowi i pozostałej dwójce wspólników.

Co do KGB – Agca w pewnym momencie mówi otwarcie, że dla niego nigdy nie ulegało wątpliwości, że skutek zamachu leżał w interesie sowietów. To też ciekawe, że często odsłania się jako wróg amerykańskiego imperializmu i pokazuje swoje lewackie oblicze. Jego wypowiedzi podszyte są głęboką niechęcią do Amerykanów.


KAI: W książce wspomina Pan o rozkazie „zbliżenia się do papieża”, używając języka służb. Inwigilacja Wojtyły była „działką” polskich towarzyszy. W jakim stopniu udało się ulokować agenturę w pobliżu Jana Pawła II?

- Służby specjalne bloku wschodniego działały w sposób zintegrowany. Trzeba brać pod uwagę bardzo ważny pierwszy dokument, który ocalał w archiwach STASI, rozsyłany przez KGB do wszystkich central „bratnich” służb, który powstał już tydzień po wyborze kard. Wojtyły na papieża.

Jest to jego sylwetka duchowa oraz prognoza, co może wynikać z tego pontyfikatu dla bloku sowieckiego. To niezwykle ciekawy dokument, bardzo precyzyjnie określający zarówno osobowość Jana Pawła II, jak i skutki pontyfikatu. To opracowanie powstało na podstawie danych, przekazanych przez polskich towarzyszy. Wszystkie szczegóły, włącznie z tym jakie sporty lubi i jakiej drużynie kibicuje – były przekazane. Tymi detalami sowieccy wywiadowcy nie interesowali się w swoim czasie, a dowiedzieli się od polskich czekistów, którzy prowadzili inwigilację Wojtyły od momentu, gdy został księdzem, a jeszcze bardziej szczegółowo – gdy został biskupem.

Nie ulega wątpliwości, że każdy istotny dokument, który dotyczył Jana Pawła II zdobyty przez rezydenturę „Baszta”, czyli działającą pod przykrywką dyplomatyczną polską rezydenturę na terenie Włoch, był przetwarzany i kierowany do Moskwy. Jest rzeczą znamienną, że w trakcie pontyfikatu Jana Pawła polska rezydentura została przekierowana na Watykan (wcześniej działała w trzech kierunkach – Włochy, Watykan, NATO). Po wyborze polskiego kardynała wszystkie polskie siły zostały „rzucone” na Jana Pawła II i Stolicę Apostolską.


KAI: Współpraca międzynarodowa kwitła...

- Jestem pewien, że śledztwo, które prowadzi IPN wykaże jeszcze kilka bardzo ciekawych rzeczy, dotyczących między innym kontaktów między agentami polskimi i bułgarskimi. Ambasady obu krajów w Rzymie leżą vis a vis na via Rubens. Jedni widzieli drugich. Ciekawy jest zamieszczony w książce dokument, zdobyty przez STASI (co obrazuje, jak daleko „sięgały” ze swoją agenturą służby bloku wschodniego) z zamkniętego posiedzenia włoskiej parlamentarnej komisji ds. służb specjalnych. Jest to dokument szefa włoskiego wywiadu, który zwraca uwagę na amplitudę częstotliwości i aktywności elektronicznej ambasady bułgarskiej w dwóch okresach – porwanie amerykańskiego generała Jamesa Doziera, w którym brali udział także bułgarscy agenci jako mocodawcy Czerwonych Brygad, jak i w okresie zamachu na papieża. Oczywiście, są to nadal dowody pośrednie – ktoś może powiedzieć, że z częstotliwości sygnałów nie wynika, że brali udział w operacji zabicia papieża. Ale gdy zestawi się cząstkowe ślady – powstaje zwarta całość.

Wracając do mojego głębokiego przekonania, że Agca nie zawsze kłamie. Zeznał on, że jeden z bułgarskich agentów mówił mu, że trzeba pospieszyć się z realizacją zamachu, gdyż nastąpił przeciek w „centrali” i zachodnie służby już wiedzą o planach zabicia papieża. Tego faktu Agca w żaden sposób nie mógł sobie wymyślić ani przeczytać w gazetach, a dziś wiemy, że to prawda – jeden z bułgarskich agentów przekazał tę informację. Była to supertajna informacja. A potwierdził ją szef francuskiego wywiadu składając wyjaśnienia przed komisją Guzantiego.

Polscy towarzysze byli więc lojalnymi trybikami sowieckiego systemu, choć można zakładać, że być może Moskwa głęboko by się zastanawiała w powierzeniu polskim agentom realizacji zamachu. Natomiast przy zdobywaniu informacji czy dezinformacji jak najbardziej korzystano z polskich służb. Przykładem takiej dezinformacją są książki Eugeniusza Guza, które są ewidentnym przykładem takich działań. Jedyny Polak, który dotychczas zainteresował się zamachem na Jana Pawła II był wieloletnim współpracownikiem wywiadu PRL-owskiego...


KAI: Zgłębił pan ogromną ilość dokumentów. Jaki jest Pański wkład w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o zamach?

- Zwrócenie baczniejszej uwagi na wątek majora Kuziczkina, który początkowo również na etapie polskiego śledztwa został niedoceniony.


KAI: Dlaczego?

- Ponieważ nie postawiono mu zarzutów. W pewnym momencie zacząłem poszukiwać informacji o tym, kto to jest? I wertując literaturę przedmiotu, w czym pomogły mi też wieloletnie studiowanie rosyjskich służb specjalnych i moja unikalna pod tym względem w Polsce biblioteka, bardzo szybko udało mi się go zidentyfikować. Okazało się, że postać, o której mówił Agca, nie tylko fizycznie istnieje, ale wydała książkę, wspomnienia z tamtego czasu! Kuziczkin podaje w niej istotny szczegół – na którym piętrze mieściła się agentura wywiadu w ambasadzie sowieckiej w Teheranie. W swoich zeznaniach Agca mówi, że znajdowała się piętro wyżej, ale wynika to z różnicy liczenia – Rosjanie zaczynają liczenie pięter od parteru, jest on dla nich „jedynką”.

Sprawdziłem więc detale – czy to, o czym mówi Agca jest prawdą, czy nie. I wszystko się zgadza. Włącznie z tym, co było dla mnie absolutną rewelacją – była realizowana przez KGB operacja „Tajfun” w skutek której planowano zabić albo postraszyć Chomeiniego z wykorzystaniem agentów bułgarskich.


KAI: Jakie są dalsze losy śledztwa IPN?

- To śledztwo jest prowadzone, przesłuchano sporą liczbę osób, zebrano ogromną liczbę dokumentów. Co z tego wyniknie – trudno przesądzić. Książka, która obecnie się ukazuje, zbudowana jest wokół jednego wątku – wyjaśnień Agcy.

To oś konstrukcyjna, do której dochodzą inne wątki. Sądzę, że powinna ukazać się odrębna książka o działaniach dezinformacyjnych w sprawie Agcy, gdyż dokumentacja jest niezwykle obszerna. Ja tylko dotknąłem „czubka” tych materiałów.


KAI: Czy kiedykolwiek dowiemy się, kto jest autorem zamachu, trzymając twarde dowody w ręku?

- Nie ma takiej możliwości. Moja książka jest próbą rekonstrukcji planów i realizacji zamachu, ale nie jest dowodem. Jest to próba logicznej weryfikacji wyjaśnień Agcy i odpowiada na pytanie, w jakim stopniu są one prawdziwe. Moja odpowiedź brzmi, że są prawdziwe w znacznym stopniu, ale nie są jednoznacznym dowodem na tyle, by można było powiedzieć: tak, na pewno tak było.


KAI: Nasz proces cały czas jest poszlakowy?

- Dodałbym, że cały czas trwają działania dezinformacyjne, do których zaliczyłbym np. wypowiedź gen. Wojciecha Jaruzelskiego dla pisma włoskich paulistów, że Todor Żiwkow zapewniał go, że Bułgarzy nie mają nic wspólnego z zamachem. Żaden człowiek przy zdrowych zmysłach nie może zakładać, że pierwszy sekretarz bułgarskiej partii komunistycznej w takiej sytuacji powiedziałby prawdę.

Ostatnio ukazała się książka, której autorzy po raz kolejny forsują tezę, że za zamachem stoją fanatycy islamscy. Ale niby czemu mieliby mordować papieża, najbardziej otwartego na dialog międzyreligijny?
Alina Petrowa-Wasilewicz / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 13 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Kard. Dziwisz: Jan Paweł II nie pytał kto go postrzelił, ale przebaczał w modlitwie

„Papież został cudownie ochroniony od śmierci, ponieważ kula przeszła przez ciało i wypadła między Ojcem Świętym a mną” - wspominał kard. Stanisław Dziwisz, były osobisty sekretarz Jana Pawła II, podczas konferencji "Tajemnice zamachu na bł. Jana Pawła II", która odbyła się w Krakowie. „To był absolutny szok na placu św. Piotra” – dodał. 13 maja przypada 30. rocznica zamachu na papieża.
Hierarcha mówił, że Jan Paweł II nie pytał, kto go postrzelił, tylko w modlitwie przebaczył zamachowcowi.
„Pamiętam jak dziś absolutny szok na placu św. Piotra. Ludzie nie wiedzieli na początku co się stało. Pierwsze, które się zorientowały, były gołębie. Wszystkie gołębie, które gdzieś siedziały, uniosły się w górę, a Ojciec Święty po tym strzale osunął się, tracił siły – powiedział kard. Dziwisz, który 13 maja 1981 r. był obok zranionego Jana Pawła II i podtrzymywał go w samochodzie.

„Zakończenie procesu Ali Agcy było zakończeniem politycznym. Śledczy nie doszli do prawdy” – uznał metropolita krakowski. Dodał, że prawda jest skomplikowana i nie wiadomo czy kiedykolwiek uda się dotrzeć do dokumentów, które by wszystko wyjaśniły. „Prosta ocena jest chyba najbardziej słuszna, na pewno Moskwie zależało na tym, żeby usunąć papieża” - powiedział kard. Dziwisz.

Kardynał powiedział ponadto, że Ali Agca nigdy nie wyjaśnił swojego działania, ani nie przeprosił Jana Pawła II. Wspominał, że uderzyło go to, że kiedy Ojciec Święty poszedł do niego, aby mu podać rękę, on ją podał, ale był zatroskany o to, jak to się stało, że papież żyje. „Nie powiedział słowa przepraszam” - wyznał hierarcha.

13 maja 1981, podczas audiencji generalnej na Placu św. Piotra w Rzymie Jan Paweł II został postrzelony przez tureckiego zamachowca Mehmeta Ali Agcę w brzuch oraz rękę. Ranny papież osunął się w ramiona stojącego za nim ks. Dziwisza. Ochrona przewiozła papieża do kliniki Gemelli, gdzie poddano go operacji.
led / Kraków
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 12 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

„L’Osservatore Romano”: zamach na Jana Pawła II świadectwem znaczenia papieża dla świata

Zamach na Jana Pawła II przed trzydziestu laty, 13 maja 1981 wskazuje, chociaż negatywnie, na znaczenie jakie zyskał papież w minionym wieku – uważa publicystka „L’Osservatore Romano”, Lucetta Scaraffia. Watykański dziennik z datą 13 maja 2011 podkreśla historyczne znaczenie tego wydarzenia dla Kościoła i dla całego świata.
Oto polskie tłumaczenie wspomnianego artykułu:

Trzydzieści lat po zamachu, który o mało co kosztował życie Jana Pawła II nadeszła chwila, by pokusić się o bilans historyczny, a nie tylko przypomnieć chwile konsternacji i trwogi, które jemu towarzyszyły, czy też usiłować wyjaśnić, kto go zlecił. Ważne jest, aby zrozumieć głębokie znaczenie tego wydarzenia, pojmując nie tylko, jakie było jego miejsce w historii XX wieku, ale nade wszystko znaczenie w historii Kościoła, a bardziej ogólnie w historii zbawienia.

Zamach na Papieża, oraz ten, w którym zginął John Fitzgerald Kennedy stanowi najwyższy poziom, jaki w XX wieku osiągnął terroryzm: zaatakowano dwa główne symbole władzy światowej -, politycznej i religijnej. Zamach na Jana Pawła II – poprzedzony na szczęście nieudanymi próbami ludzi niezrównoważonych, którym daleko było do perfekcji terrorystycznej wykazanej przez Agcę i jego ewentualnych wspólników - wskazuje również, choć w sensie negatywnym, znaczenie osiągnięte przez widzialną głową Kościoła katolickiego w XX wieku.

Właśnie w fazie maksymalnej sekularyzacji społeczeństw zachodnich postać Biskupa Rzymu zajęła w rzeczywistości coraz ważniejszą rolę także na arenie międzynarodowej, stając się jednym z głosów najbardziej słuchanych - a więc w konsekwencji także najbardziej krytykowanych i zwalczanych na świecie. Można więc uznać zamach za dowód tego wzrostu znaczenia, jakim charakteryzował się cały wiek XX wieku, aby osiągnąć niewątpliwy szczyt właśnie w osobie polskiego papieża, postaci centralnej nie tylko ze względu na swą wagę duchową i moralną, ale także ze względu na jego rolę polityczną w walce z reżimem komunistycznym.

Jak to powszechnie uznano, Wojtyła pełnił swą rolę nadając jej szczególny urok charyzmatyczny, który w pierwszej fazie pontyfikatu był potęgowany jego siłą fizyczną. Ciało otwarte na media, a więc mogące stać się – jak to miało miejsce - atrakcyjnym celem dla terroryzmu: Papież, który jeździł na nartach i pływał upadł w kałuży krwi. Nie mogło być większego szoku.

Niewątpliwie jednak sposób, w jaki zapamiętano zamach, w jaki stał się on wydarzeniem historycznym zawdzięcza wiele osobistej inicjatywie Jana Pawła II, szczególnie jego człowieczeństwu, które nie sprzyjało dochodzeniom, jego brakowi zainteresowania, kto zlecił zamach. Dobrze ten brak zainteresowania wyraża przeznaczenie trzeciej kuli, której istnienie zostało potwierdzone dopiero, kiedy w pierwszą rocznicę zamachu papież kazał ją wprawić do korony Matki Bożej Fatimskiej.

Wojtyła dobrze wiedział, kto chciał, aby umarł, tak jak zawsze wiedział, że znajduje się w niebezpieczeństwie, ale zdawał sobie sprawę, że za ludzkimi decyzjami, zawsze jest więcej tego, co się objawia. I właśnie na ten wymiar transcendentny chciał zwrócić uwagę, aby poszukiwać prawdziwego znaczenia tego wydarzenia. Siły wrogie jego otwartej walce o wniesienie chrześcijaństwa z powrotem w centrum uwagi, aby na nowo otworzyć umysły na nauczanie Ewangelii, były w istocie bardzo zróżnicowane. Nie można ich było sprowadzać jedynie do spisku politycznego o matrycy komunistycznej czy też antychrześcijańskich działań fundamentalizmu islamskiego.

Od samego początku jasno wyrażał swą postawę krytyczną wobec pogardy dla ludzkiego życia, której rozprzestrzenianie się dostrzegł w krajach o tradycji chrześcijańskiej oraz wobec społeczeństw materialistycznych i hedonistycznych. Jego postać jawiła się więc wyraźnie jako przeciwnik nie tylko reżimów komunistycznych, ale także źle pojmowanego poczucia unowocześniania krajów demokratycznych, czyniąc go niebezpiecznym przeciwnikiem wielu.

Nierozwiązana zagadka dotycząca zleceniodawców zamachu - której rozwiązanie, jak pisał w swym testamencie, było jednak na oczach wszystkich - jest oczywistą interwencją o charakterze cudownym. Spowodowała ona pokierowanie strzałami niezwykle wykwalifikowanego mordercy z niewielkiej odległości od celu, wraz z ocaleniem papieża. W rzeczywistości napełniła to wydarzenie silnym znaczeniem duchowym. Potwierdza to również zbieżność daty z pierwszym objawieniem Matki Bożej w Fatimie w 1917 roku, objawieniem, którego orędzie było poświęcone XX wiekowi, a w szczególności nadejściu komunizmu.

Interwencja Maryi musiała potwierdzić w chrześcijanach pewność: nawet jeśli siły zła są potężne i groźne, nie przemogą Kościoła. Ta interpretacja z jednej strony ukazywała miarę zaangażowanych sił negatywnych, znacznie bardziej niż przypisywanie odpowiedzialności za ten zamach określonej grupie, z drugiej zaś strony otwierała serca na nadzieję. Uwolniła zamach od pozornych okoliczności historycznych, umieszczając go w historii zbawienia. W ten sposób bitwa Papieża mogła stać się jeszcze bardziej bitwą wszystkich chrześcijan. Apel, tak często przez niego powtarzany, aby się nie lękać i otworzyć na oścież „drzwi Chrystusowi”, dzięki jego przykładowi stał się projektem możliwym do realizacji przez wszystkich, a nie tylko elity najbardziej świadomej i odważnej.
st (KAI) / Rzym
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 12 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Lublin: rajd papieskim szlakiem (zapowiedź)

Na Rajd Rowerowy Szlakiem Papieskim Lublina zaprasza 14 maja parafia św. Maksymiliana Kolbego w Lublinie. Trzygodzinna trasa prowadzić będzie sprzed Pomnika Walki i Męczeństwa na Majdanku do kościoła p.w. Świętej Rodziny na Czubach. Inicjator rajdu, proboszcz parafii ks. Marek Sapryga, chce w ten sposób przypomnieć lublinianom, że dzisiejszy błogosławiony chodził kiedyś tymi samymi ulicami, co oni i tutaj podejmował ważne życiowe wybory.
- Chcemy przypomnieć, że przyszły Papież przejeżdżał tymi ulicami, chodził po tej samej ziemi, zmagał się z życiem, był człowiekiem takim jak my – czyli, że świętość, którą Kościół w nim uznał, jest dla nas dostępna – mówi ks. Sapryga. Dodaje, że wybrał formę rajdu by pokazać, że chrześcijaństwo nie jest wezwaniem do smutku i ponuractwa, ale do radości, a także wspólnoty. - Ludzie uciekają często w indywidualizm, idą w tę skrajność, odreagowując kolektywizm. Nam chodzi o wspólnotę, którą daje chrześcijaństwo – zaznaczył. Poza tym uczestnicy pragną pokazać, że miejscem modlitwy nie jest tylko świątynia.

Rajd będzie wyrazem wdzięczności za beatyfikację Jana Pawła II, a zarazem prośbą o jej duchowe owoce. W ramach dziękczynienia rowerzyści zapalać będą „lampiony pamięci i wdzięczności” w miejscach, gdzie Ojciec Święty bywał jako profesor lub zatrzymał się w czasie pielgrzymki w 1987 roku: na Majdanku, w archikatedrze, gdzie się modlił, pod ratuszem, jako że został honorowym obywatelem Lublina, przed frontonem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, czyli w miejscu pracy i spotkania ze społecznością akademicką, wreszcie przy kościele p.w. Świętej Rodziny, gdzie, zanim obecny kościół powstał, Papież odprawił Mszę św. Zapalaniu czerwonych lampionów, na znak wdzięczności i pamięci, towarzyszyć będzie krótka modlitwa.

Lista uczestników zostanie zamknięta tuż przed wyjazdem.

Dzień przed rajdem w kościele św. Maksymiliana Kolbego odprawiona zostanie Eucharystia w intencjach polecanych wstawiennictwu bł. Jana Pawła II. - Utworzyliśmy Księgę Intencji Papieskich, od dnia beatyfikacji wierni zapisali już dwanaście kartek. Są to bardzo różne intencje, poruszające, prośby o uzdrowienie, o pomoc w kryzysach – mówi ks. Sapryga. Intencje odczytane zostaną w czasie nabożeństwa przed Mszą, a podczas Mszy kazanie o świętości Jana Pawła II powie ks. prof. Marian Rusecki z KUL. - To niesamowite, że ledwie Kościół hierarchiczny oficjalnie zatwierdził kult, okazało się, że ten Kościół oddolny już tym intensywnie żyje – mówi proboszcz.

Msze za przyczyną bł. Jana Pawła II będą odprawiane co miesiąc.
mj / Lublin
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 12 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Abp Gądecki: powinniśmy umieć wyrazić wdzięczność za beatyfikację Jana Pawła II

Do wdzięczności za życie i świętość papieża Jana Pawła II wezwał wiernych archidiecezji poznańskiej abp Stanisław Gądecki. Metropolita poznański wziął udział w programie publicystycznym na antenie TVP Poznań, zapraszając na Mszę św. dziękczynną za beatyfikację papieża - Polaka.
Uroczystościom przed katedrą poznańską w środę, 18 maja, przewodniczyć będzie kard. Józef Glemp. – Wdzięczność jest sprawą bardzo ważną, ale też trudną, dlatego wybraliśmy dzień urodzin papieża w bezpośredniej bliskości beatyfikacji – podkreślił w wywiadzie telewizyjnym abp Gądecki.

Metropolita poznański przypomniał, że podczas pobytów w Poznaniu Karol Wojtyła często nawiedzał bazylikę archikatedralną, a na placu katedralnym przewodniczył uroczystej Mszy św. pięć miesięcy przed wyborem na Stolicę Piotrową. Podczas pielgrzymki w 1983 r. Jan Paweł II spotkał się w katedrze z duchowieństwem i nawiedził nekropolię pierwszych władców Polski.

W dziękczynieniu za beatyfikację Jana Pawła II wezmą udział wierni ze wszystkich parafii archidiecezji poznańskiej.
ms / Poznań
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 12 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Kraków: powstał album o beatyfikacji bł. Jana Pawła II

Książkę ze zdjęciami Adama Bujaka i Arturo Mari "Pielgrzymka do nieba. Życie, kult i beatyfikacja Jana Pawła II" zaprezentowano 12 maja w Kurii Metropolitarnej w Krakowie. Publikacja została wydana dziewięć dni po ostatnich wydarzeniach związanych z beatyfikacją papieża. Jest to 99. publikacja wydawnictwa Biały Kruk o Janie Pawle II.
Kard. Stanisław Dziwisz podziękował wydawnictwu i autorom za to, że książka ukazała się tak szybko. - Dziś jest na nowo zapotrzebowanie na publikacje o Janie Pawle II, ponieważ ludzie chcą na nowo poznać osobę i działalność błogosławionego – mówił hierarcha. Wyraził radość, że droga życia papieża jest tak dokładnie dokumentowana.

- Ta książka mówi sama za siebie, jest książką o człowieku Boga - powiedział fotograf Arturo Mari. - Jan Paweł II całe swoje życie poświęcił ludziom i to otwierało mu wszystkie serca – mówił. Dodał ponadto, że życie Jana Pawła II to „piętnasta, nienapisana encyklika cierpienia”.

Zdaniem Arturo Mari cierpienie sprawiło, że papież stał się mocny niczym lew. Ujawnił, że widział papieża kilka godzin przed śmiercią. - Był pogodny, jego oczy były szczęśliwe - wspominał papieski fotograf. Podkreślił też, że Kościół ma swoje procedury, ale on zawsze wiedział, że to „był żywy święty” - wyznał.

Fotograf Adam Bujak wyraził radość, że przez 44 lata mógł być w cieniu Karola Wojtyły-bł. Jana Pawła II. „Jestem szczęśliwy, że widziałem tysiące razy Jana Pawła II i mogłem nasycić się w jakiś sposób jego świętością" - powiedział Bujak.

Album składa się z dwóch części. Pierwsza to ilustrowana archiwalnymi zdjęciami opowieść, ukazująca drogę Jana Pawła II do świętości. Jej autorką jest Jolanta Sosnowska.

Druga część to rozbudowana relacja ze wszystkich uroczystości beatyfikacyjnych, które odbywały się w Rzymie, Łagiewnikach, Wadowicach, Warszawie, Kalwarii Zebrzydowskiej, a także Mszy dziękczynnej Episkopatu Polski w Bazylice Santa Maria Maggiore w Rzymie, która odbyła się 3 maja.

W albumie znajdują się również najważniejsze homilie i przemówienia, wypowiedzi i świadectwa o Janie Pawle II, m.in. kard. Stanisława Dziwisza, i s. Marie Simon-Pierre.

Wydawnictwo Biały Kruk przeznacza cztery złote z każdej publikacji na budowę Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!” w Łagiewnikach.
led / Kraków
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 12 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

W Rzymie i Fatimie modlitwy w 30. rocznicę zamachu na Jana Pawła II

W Rzymie i Fatimie wierni modlić się będą jutro w 30. rocznicę zamachu na Jana Pawła II. Episkopat Portugalii organizuje 13 maja narodową pielgrzymkę dziękczynną do Fatimy za uratowanie przed 30 laty życia Ojca Świętego. W koronie na figurze Matki Bożej w Fatimie od 1982 r. znajduje się kula, która miała śmiertelnie ugodzić papieża.
Papież Polak otaczany jest w Portugalii szczególną czcią, zwłaszcza za jego nabożeństwo do Matki Bożej Fatimskiej oraz za beatyfikację w 2000 r. Franciszka i Hiacynty Marto - dwojga z trojga pastuszków, którym ukazywała się Matka Boża.

Natomiast w watykańskim kościele św. Anny modlitwie różańcowej o godz. 20.30 będzie przewodniczył kard. Angelo Comastri, wikariusz Ojca Świętego dla Państwa Watykańskiego. Rozważane będą tajemnice bolesne, by od bł. Jana Pawła II uczyć się wytrwałości w obliczu przeciwieństw życiowych.

Jan Paweł II zawsze uważał, że od niechybnej śmierci w zamachu z 13 maja 1981 r. uratowało go wstawiennictwo Matki Bożej Fatimskiej, której święto Kościół obchodzi właśnie tego dnia. Turecki zamachowiec Mehmet Ali Agca kilkoma strzałami ciężko ranił papieża. Oddał strzały z dystansu, z którego można było zadać pewną śmierć. Gdy w 1983 r. Jan Paweł II odwiedził go w więzieniu, Agca pytał: dlaczego nie zabiłem, przecież wiem, że dokładnie celowałem?

Szczegółowo wypytywał papieża o „potężną boginię z Fatimy”, która prawdopodobnie spowodowała, że nie strzelił celnie - wspominał ówczesny osobisty sekretarz Jana Pawła II, dziś metropolita krakowski, kard. Stanisław Dziwisz. I dodał, że jedna ręka strzelała, inna „macierzyńska ręka kierowała torem pocisku” i pozwoliła mu zatrzymać się „na progu śmierci”.

Od 30 lat motywy zamachu na papieża pozostają jedną z nierozwiązanych zagadek w historii kryminalistyki - zauważa austriacka agencja katolicka „Kathpress”. 23-letni wówczas Ali Agca, został zatrzymany w pobliżu miejsca zamachu. Po 17 latach spędzonych w rzymskim więzieniu, w 2000 r. został przekazany władzom tureckim. Po odsiedzeniu w swej ojczyźnie kary za zabójstwo, jakiego dokonał w 1979 r., został wypuszczony na wolność przed rokiem. Do dziś nie ma pewności, kim byli zleceniodawcy zamachu, kto w nim współuczestniczył, jakie były jego motywy i logistyka.

Już przed wizytą Jana Pawła II w Stambule w 1979 r. Agca, głośno zapowiadał, że zamierza zabić papieża. W czasie przesłuchań przed sądem włoskim obciążał początkowo bułgarskie służby tajne, a potem KGB. Szybko pojawiły się w jego zeznaniach liczne sprzeczności, wprowadzał na fałszywy trop, prawdopodobnie chcąc zatrzeć linie swoich powiązań i chronić pomagające mu osoby. W czasie procesu Agca podał ponad sto różnych wersji. Czasem mówił o powiązaniach islamskich, potem wskazywał pojedyncze osoby, aby ostatecznie stwierdzić: „Jestem Jezusem Chrystusem”.

Do dziś wiele przemawia za tym, że mocodawcy Agcy pochodzili z komunistycznego bloku wschodniego - uważa „Kathpress” i przypomina, że w Moskwie, Warszawie, Sofii i Berlinie Wschodnim widziano w papieżu z Polski wielkie zagrożenie dla całego systemu.

Zamach na Jana Pawła II z 13 maja 1981 r. był także jednym z tematów medialnych w okresie beatyfikacji Jana Pawła II 1 maja br. Chyba najbardziej wzruszająca jest relacja świadka tamtych dni, 32-letniej dziś Sary Bartoli. „Jan Paweł II trzymał mnie, wówczas dwuletnie dziecko, w ramionach, gdy celował do niego Ali Agca” - ujawniła w rozmowie z „Correre della Sera”. Bartoli pokazała zdjęcie jasnowłosej dziewczynki, którą papież oddaje w ręce jej ojca. Prawdopodobnie to ta główka dziecięca, która nagle pokazała się w polu strzału, zirytowała na moment zamachowca i dzięki temu jego strzały nie były śmiertelne.
ts, st (KAI) / Fatima, Rzym
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 12 maja 2011

Strasburg: Parlament Europejski przypomniał Jana Pawła II – papieża globalnych wyzwań

Na znaczenie pontyfikatu bł. Jana Pawła II dla Europy i świata zwrócono uwagę wczoraj wieczorem w siedzibie Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Z inicjatywy włoskiej Partii Demokratycznej odbyło się tam spotkanie pod hasłem: „Papież globalnych wyzwań”.
Jak zauważył stały przedstawiciel Stolicy Apostolskiej przy Radzie Europy, ks. prał. Aldo Giordano chociaż Jan Paweł II pamiętał o całej ludzkości, to jednak szczególną uwagę zwracał na problemy Europy. Przypomniał, że Ojciec Święty kwestiom integracji europejskiej poświęcił ponad tysiąc przemówień, zwołał dwa Zgromadzenia Specjalne Synodu Biskupów dla Europy i nieustannie wspierał proces zbliżenia narodów i państw Starego Kontynentu. Watykański dyplomata podkreślił, że Jan Paweł II troszczył się także o tożsamość europejską i był rozczarowany brakiem odniesienia do korzeni chrześcijańskich w Konstytucji Europejskiej z 2004 r. „Odrzucał on ideę Europy-fortecy i także dziś podkreśla się jego wkład w dialog między religiami oraz budowanie pokoju” – zaznaczył. Przedstawiciel Stolicy Apostolskiej przypomniał ponadto zaangażowanie Jana Pawła II w kwestię obecności Boga w przestrzeni publicznej oraz obronę wolności religijnej – jednej z podstaw ludzkiej godności.

Na poszanowanie godności człowieka jako centralny motyw pontyfikatu Jana Pawła II wskazał także przewodniczący Parlamentu Europejskiego, Jerzy Buzek. „Miał on silne poczucie dobra i pragnienie czynienia tego co najlepsze – jeśli to można nazwać polityką to powinniśmy go naśladować” – stwierdził prof. Buzek. Zaznaczył, że sam będąc protestantem docenia wkład Jana Pawła II w dzieło wzajemnego poszanowania i zbliżenia chrześcijan różnych wyznań oraz ludzi różnych religii. Podkreślił też znaczenie pontyfikatu papieża-Polaka w upadek „żelaznej kurtyny” i odbudowy jedności naszego kontynentu.

W spotkaniu uczestniczył także sekretarz generalny Rady Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE), ks. prał. Piotr Mazurkiewicz oraz włoski rabin Alberto Piattelli i dyrektor Arabskiego Ośrodka Kulturalnego w Brukseli, Ali Khedher. Podkreślili oni wkład Jana Pawła II w dialog między ludźmi różnych światopoglądów i religii.
st (KAI/SIR) / Strasburg
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 12 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Wadowice: nowe logo Domu Rodzinnego Jana Pawła II

Motyw kluczy Piotrowych pojawił się w nowym logo modernizowanego Domu Rodzinnego Jana Pawła II w Wadowicach. Znak graficzny powstał pod wpływem inspiracji płynącej z Tryptyku Rzymskiego i rozważań bł. Jana Pawła II nad wymową polichromii sykstyńskiej – wyjaśniają pomysłodawcy.
Jak poinformował dyrektor placówki ks. Paweł Danek, „uniwersalnie rozpoznawalny motyw kluczy Piotrowych został zinterpretowany tak, aby oddać przewodnią ideę Domu Rodzinnego Jana Pawła II, który zaprasza do wędrówki u boku naszego papieża od domu rodzinnego do domu Pana”.

W znaku jeden z kluczy ma odwoływać się kształtu klucza domowego, drugi zaś przybiera kształt klucza papieskiego. „Klucze to też swoista obietnica nowej instytucji kultury - otwartej ku lepszemu, wielowymiarowemu zrozumieniu tej niezwykłej postaci i jej nauczania” – podkreślono na stronie internetowej muzeum.

Wyjaśniono także, że barwy całego Domu Rodzinnego Jana Pawła II – czerwień i biel – mają mówić o wierze i miłości, czystości i miłosierdziu, oddaniu i odwadze, patriotyzmie, natchnieniu i twórczości, czyli wartościach przejawiających się w życiu i nauce Jana Pawła II.

Muzeum papieskie po remoncie zwiększy swoją powierzchnię do 1000 m kw. Posiadać będzie cztery kondygnacje, zamiast dotychczasowych dwóch. Turyści zobaczą wystawę opowiadającą o życiu Jana Pawła II. Instalacja przedstawiać ma kolejne etapy życia Karola Wojtyły. Ukazana zostanie jego droga do kapłaństwa, lata spędzone w pałacu biskupim w Krakowie, a później okres pontyfikatu.
rk / Wadowice
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 11 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Świętość Jana Pawła II i wybór Chrystusa – 4 czerwca Spotkanie Młodych na Polach Lednickich

Pod hasłem „JPII – liczy się świętość!” odbędzie się w sobotę 4 czerwca XV Spotkanie Młodych na Polach Lednickich k. Gniezna. – Chcemy dziękować za świętość Jana Pawła II oraz wspólnie wybrać Chrystusa, tak jak czynili to nasi przodkowie przed tysiącem lat – zaprasza pomysłodawca i organizator spotkania, dominikanin o. Jan Góra.
Program spotkania oparty będzie na przesłaniach kierowanych przez bł. Jana Pawła II do młodych gromadzących się na Polach Lednickich w latach 1997-2004. Na Lednicy zostaną one potraktowane jako osiem darów dla młodzieży i wskazówek, jak dążyć do świętości.

Każde z papieskich przemówień otrzymało osobny tytuł opatrzony słowami Jana Pawła II do młodych, np. „Chrzest”, „Bierzmowanie”, „Chrystus wczoraj, dziś, na wieki!”, „Wypłyń na głębię” czy „Egzamin z miłości”. W trakcie ich prezentacji następować będzie m.in. odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych, rozesłanie misjonarzy, błogosławieństwo narzeczonych czy nadanie stypendiów lednickich.

Przed północą rozpocznie się adoracja Najświętszego Sakramentu. O północy natomiast planowany jest koncert ku czci Jana Pawła II, a o godz. 1.00 tradycyjne przejście przez Bramę-Rybę, by symbolicznie dokonać wyboru Chrystusa, a także podziękować papieżowi za jego dzieło świętości.

„Wybór Chrystusa jest główną ideą Spotkań Lednickich. Tego wyboru dokonujemy codziennie i jest to rezonans tego, czego dokonał Mieszko przeprowadzając chrzest Polski. To wtedy stała się Polska” – mówił dziś w Warszawie o. Góra podczas prezentacji programu tegorocznej Lednicy.

Symbolami tegorocznego spotkania będą skała i klucz. Młodzież otrzyma fragment skały z wymalowaną nań rybą – symbolem Jezusa Chrystusa. Podarunek będzie symbolem fundamentu, na którym warto budować swoją wiarę i dzielić się nią z innymi.

Uczestnicy Lednicy otrzymają też klucze ze słowami „Otwórzcie drzwi Chrystusowi” z jednej strony i fragmentem Ewangelii św. Mateusza z drugiej. Złote wersje kluczy zostaną podarowane duszpasterzom przybywającym co roku na Pola Lednickie. – Zachęcamy do przynoszenia kluczy do swoich domów i swoich serc, powstanie z nich pomnik na Polach Lednickich – symbol otwartości na Chrystusa – poinformował o. Góra. Na Lednicy powstanie również zbiór kluczy do polskich miast, które odwiedził Jan Paweł II.

Na Polach Lednickich obecny będzie ponadto płaszcz Jana Pawła II przywieziony przez górali z sanktuarium na zakopiańskich Krzeptówkach oraz helikopter – ten sam, w którym Jan Paweł II przeleciał nad młodzieżą zgromadzoną na Lednicy 2 czerwca 1997 r.

„Lednica znalazła już sobie miejsce w krajobrazie duszpasterskim w Polsce i wychodzi coraz śmielej poza granice naszej ojczyzny” – uważa o. Góra. W tegorocznym spotkaniu oprócz spodziewanych ok. 80 tys. Polaków, wezmą także udział grupy z innych krajów, w tym specjalna delegacja młodzieży czeskiej pod przewodnictwem prymasa Czech abp. Dominika Duki. Spotkanie będzie ponadto tłumaczone na język angielski.

„Na Lednicy bezwzględnie trzeba być, tego nie można zobaczyć w telewizji. Przyjeżdża tam młodzież z całej Polski. To ważne, byśmy dzielili się swoją wiarą” – zachęca o. Jan Góra.
lk / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 11 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Bp Libera przekazał Kapitule Katedralnej Płockiej relikwie bł. Jana Pawła II - skrawek sutanny

Skrawek sutanny papieskiej bł. Jana Pawła II otrzymała od bpa Piotra Libery Kapituła Katedralna Płocka. Przekazanie tej relikwii nastąpiło 11 maja w domu biskupim w Płocku. Skrawek sutanny błogosławionego Papieża przyjął bp Roman Marcinkowski, prepozyt Kapituły Katedralnej Płockiej.
Okazją do spotkania była uroczystość ku czci św. Zygmunta, króla i męczennika, patrona miasta, a zarazem patrona Kapituły Katedralnej Płockiej, która jest jedną z najstarszych instytucji tego rodzaju w Polsce. Podczas spotkania z członkami kapituły bp Libera życzył im, aby „błogosławiony Jan Paweł II wspierał działalność tego ważnego gremium”.

Kapituła Katedralna w Płocku - jedna z dwóch w tej diecezji - powstała na przełomie XI i XII w. W połowie XII w. składało się na nią prawdopodobnie już 6 godności: prepozytura, scholasteria, kustodia, dziekania, archidiakonia, kantoria i 18 kanonii. Liczba kanonikatów wzrastała w ciągu wieków i w połowie XVIII stulecia wynosiła 27. W ciągu wieków zmniejszała się liczba członków kapituły. Obecnie w jej skład wchodzi około 50 duchownych z prepozytem bp. Romanem Marcinkowskim na czele.

Obok płockiej na terenie diecezji istnieje jeszcze Kapituła Kolegiacka w Pułtusku.
eg / Płock
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 11 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Wadowice: nowe logo Domu Rodzinnego Jana Pawła II

Motyw kluczy Piotrowych pojawił się w nowym logo modernizowanego Domu Rodzinnego Jana Pawła II w Wadowicach. Znak graficzny powstał pod wpływem inspiracji płynącej z Tryptyku Rzymskiego i rozważań bł. Jana Pawła II nad wymową polichromii sykstyńskiej – wyjaśniają pomysłodawcy.
Jak poinformował dyrektor placówki ks. Paweł Danek, „uniwersalnie rozpoznawalny motyw kluczy Piotrowych został zinterpretowany tak, aby oddać przewodnią ideę Domu Rodzinnego Jana Pawła II, który zaprasza do wędrówki u boku naszego papieża od domu rodzinnego do domu Pana”.

W znaku jeden z kluczy ma odwoływać się kształtu klucza domowego, drugi zaś przybiera kształt klucza papieskiego. „Klucze to też swoista obietnica nowej instytucji kultury - otwartej ku lepszemu, wielowymiarowemu zrozumieniu tej niezwykłej postaci i jej nauczania” – podkreślono na stronie internetowej muzeum.

Wyjaśniono także, że barwy całego Domu Rodzinnego Jana Pawła II – czerwień i biel – mają mówić o wierze i miłości, czystości i miłosierdziu, oddaniu i odwadze, patriotyzmie, natchnieniu i twórczości, czyli wartościach przejawiających się w życiu i nauce Jana Pawła II.

Muzeum papieskie po remoncie zwiększy swoją powierzchnię do 1000 m kw. Posiadać będzie cztery kondygnacje, zamiast dotychczasowych dwóch. Turyści zobaczą wystawę opowiadającą o życiu Jana Pawła II. Instalacja przedstawiać ma kolejne etapy życia Karola Wojtyły. Ukazana zostanie jego droga do kapłaństwa, lata spędzone w pałacu biskupim w Krakowie, a później okres pontyfikatu.
rk / Wadowice
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 11 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Diecezja kielecka: uczestnicy sobotniej majówki rowerowej obejrzą pamiątki po bł. Janie Pawle II

Jeden z największych zbiorów pamiątek i osobistych przedmiotów po bł. Janie Pawle II w diecezji kieleckiej, będą mogli obejrzeć w Dyminach w najbliższą sobotę uczestnicy VII Rodzinnej Majówki Rowerowej, zorganizowanej w hołdzie papieżowi Polakowi.
„Przedmioty należące do Ojca Świętego zgromadziliśmy dzięki uprzejmości dwóch osób związanych z naszą parafią: bp. Mariana Florczyka i s. Germany, która gotowała dla papieża” – mówi ks. kan. Tadeusz Szeląg, proboszcz parafii.

Kolekcja pamiątek papieskich była gromadzona w Dyminach zaraz po śmierci Jana Pawła II.

„Mamy szaty noszone przez Ojca Świętego, np. ornat, piuskę, stułę, w której odprawiał Msze św. w prywatnej kaplicy, skarpetki, chusteczki do nosa, spinki do koszuli – wszystko sygnowane papieskimi herbami” – wylicza proboszcz. Ponadto w papieskiej kolekcji jest m.in. kielich, puszka, korporał, bielizna kielichowa, kieliszek do wina, filiżanki i talerzyki z papieskiego stołu oraz medale papieskie, bite przy różnych okazjach.

Zbiór pamiątek po Janie Pawle II znajduje się w specjalnych gablotach w kościele Matki Bożej Fatimskiej w Dyminach.

Uczestnicy sobotniej, dedykowanej papieżowi, majówki będą mogli się z nimi zapoznać. Na imprezie spodziewanych jest co najmniej 700 osób. Peleton rowerzystów poprowadzi bp Marian Florczyk.
dziar / Dyminy
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 11 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Wadowice: kapituła prowincjalna karmelitów bosych m.in. o duchowości Jana Pawła II (opis)

Na fascynację karmelitańską duchowością nowego błogosławionego Jana Pawła II zwrócili uwagę uczestnicy VII kapituły prowincjalnej krakowskiej prowincji karmelitów bosych, którzy od 3 do 10 maja obradowali w Wadowicach. Kapituła wybrała na przełożonego prowincjalnego ponownie o. dr Andrzeja Ruszałę OCD, jego 4-osobową radę i 7 przeorów większych klasztorów, oraz wystosowała okolicznościowe przesłanie – podsumował obrady o. dr Włodzimierz Tochmański OCD, sekretarz kapituły.
W przesłaniu zakonnicy, odnosząc się do wydarzenia, jakim była beatyfikacja Jana Pawła II, rozmawiali o fascynacji karmelitańską duchowością nowego błogosławionego. Papież - jak podkreślali zakonnicy - jest wspaniałym przykładem „jak łączyć wymiar kontemplacyjno-modlitewny z apostolskim”. „W jego życiu odnajdowaliśmy owocowanie Ducha Świętego dla dobra całego Kościoła. Wadowice, miejsce jego narodzin, dodatkowo pozwoliło nam niejako dotykać tych miejsc, w których zaczynała się ta wielka historia” – napisali uczestnicy kapituły.

Jak podkreśla wielu biografów papieskich, duchowość karmelitańska odegrała dużą rolę w życiu Karola Wojtyły, który zamierzał nawet wstąpić do tego zakonu i od dzieciństwa nosił szkaplerz przyjęty w wadowickim Karmelu na „Górce”, a potem swój pierwszy artykuł, magisterium i doktorat poświęcił św. Janowi od Krzyża.

Uczestnicy kapituły zwrócili uwagę także na fakt, że obrady odbywały się w roku, w którym obchodzona jest 20. rocznica kanonizacji o. Rafała Kalinowskiego oraz 40-lecie afrykańskich misji w Rwandzie i Burundi.

Wśród dyskusji, jakie toczyły się podczas kilkudniowych obrad, poruszano m.in. takie kwestie jak: życie modlitwy a działalność apostolska; życie wspólnotowe a komunia braterska; oraz działalność misyjna.

„Wypracowanie zasad właściwych relacji pomiędzy modlitewnym a apostolskim wymiarem naszego życia stanowi żywotny problem harmonijnego pogodzenia charyzmatu kontemplacyjno-apostolskiego” – stwierdzono w przesłaniu, zaznaczając, że refleksja na obecnością karmelitów w Kościele ujawniła wielorakość wyzwań, szczególnie w warunkach misyjnych.

Krakowska Prowincja Karmelitów Bosych liczy obecnie 223 zakonników, w tym m.in. 156 kapłanów i 38 zakonników w okresie formacji początkowej. Żyją oni w 24 wspólnotach, z których 9 realizuje swoją misję w Polsce, a 15 za granicą: 5 w Afryce (w Rwandzie i Burundi), 3 na Ukrainie (Kijów, Charków i Berdyczów), 3 na Słowacji, 2 w USA, 1 na Łotwie oraz 1 w Niemczech. Jurysdykcji prowincjała podlegają także karmelitanki bose i Świecki Zakon Karmelitów Bosych. Z zakonem współpracują inne instytuty życia konsekrowanego agregowane do niego, jak i różnorodne grupy laikatu.
rk / Wadowice
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 11 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Diecezja radomska: bł. Jan Paweł II patronem kościoła na Sadkowie

Diecezja radomska: bł. Jan Paweł II patronem kościoła na Sadkowie
Błogosławiony Jan Paweł II będzie patronem kościoła na radomskim Sadkowie. To właśnie 20 lat temu, Ojciec Święty celebrował Mszę Świętą na pobliskim lotnisku, podczas wizyty w Radomiu. Świątynia, która jest w budowie, ma być wotum wdzięczności za papieską wizytę, która odbyła się 4 czerwca 1991 roku. Będzie to jedyna w parafia w diecezji radomskiej, której patronem będzie papież Polak.
Dekret ustanawiający bł. Jana Pawła II głównym patronem parafii zostanie odczytany podczas Mszy św., którą będzie celebrował biskup Henryk Tomasik. Uroczystość odbędzie się 5 czerwca o godz. 11.30.

- To wielka radość dla mnie i parafii, tym bardziej, że jako alumn seminarium duchownego byłem w asyście papieskiej, podczas Mszy świętej celebrowanej przez Jana Pawła II na Sadkowie w Radomiu - powiedział proboszcz parafii ks. Dariusz Olender. Dodał, że gotowe są już fundamenty, w tym roku rozpocznie się murowanie ścian. W październiku, w liturgiczne wspomnienie bł. Jana Pawła II, zostanie wmurowany kamień węgielny.

Parafia na Sadkowie została erygowana 25 grudnia 1989 roku przez biskupa Edwarda Materskiego i powierzona opiece św. Cyryla i Metodego, patronów Europy. Obecnie trwa budowa kościoła i budynków parafialnych.
rm / Radom
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 10 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Kaczyn k. Kielc: powstaje kaplica bł. Jana Pawła II, z oknem papieskim

Na ukończeniu są prace przy kaplicy bł. Jana Pawła II przy kościele parafialnym w Kaczynie, którą bp Marian Florczyk poświęci w najbliższą sobotę 14 maja i gdzie nagromadzono wiele pamiątek po Janie Pawle II, dzięki m.in. pochodzącej z Kaczyna siostrze Germanie, przygotowującej posiłki dla Jana Pawła II.
„Bp Florczyk poświęci kaplicę podczas sobotniej majówki rowerowej, ale najważniejszym wydarzeniem będzie konsekracja kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej w Kaczynie i nadanie mu drugiego wezwania - bł. Jana Pawła II, co nastąpi 4 września 2011 roku” – mówi KAI ks. proboszcz Tadeusz Siciarski.

Kaplica jest integralną częścią kościoła parafialnego, prace adaptacyjne trwają od sierpnia 2011 r. Obraz przedstawiający papieża podczas wizyty w Masłowie k. Kielc 20 lat temu, namalowany przez artystę z Ukrainy, został umieszczony w specjalnie przygotowanym „oknie papieskim”, nawiązującym do architektury kościoła. Przy ołtarzu jest wyeksponowane specjalne błogosławieństwo Ojca Świętego dla parafii z 1996 r. oraz wyłożona Księga Wdzięczności, do której można dokonywać wpisów. W gablotach umieszczona jest m.in. sutanna Jana Pawła II, zielone ornaty, kielich, puszka.

– „Silny związek parafii z papieżem to efekt wielu osobistych spotkań parafian podczas prywatnych audiencji, organizowanych przez mojego poprzednika ks. Bogusława Bochenka. Wynika on także z faktu bliskiego związku z naszą parafią s. Germany, przez cały pontyfikat posługującej papieżowi” – dodaje ks. Siciarski.

W Kaczynie żyje rodzina s. Germany, która obecnie przebywa w Krakowie, posługując kard. Stanisławowi Dziwiszowi. Jak zapowiada ksiądz proboszcz, w kaplicy Jana Pawła II będą odprawiane sobotnie Msze św.
dziar / Kaczyn
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 10 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Pieśń - "Szukałem Was"

Bielsko-Biała: trzech proboszczów i zakonnik koncertują w hołdzie dla bł. Jana Pawła II

Trzech proboszczów i wykładowca z kalwaryjskiego seminarium duchownego, którzy utworzyli oryginalny zespół muzyczny, zagrają w kilku parafiach Podbeskidzia koncerty dedykowane bł. Janowi Pawłowi II. Utwory w stylu country, folk oraz rock and roll przeplatane mają być wspomnieniami o błogosławionym.
Muzykujący kapłani z terenów diecezji bielsko-żywieckiej i archidiecezji krakowskiej, którzy wstępowali do seminarium w 1979 roku, zaraz po wyborze Karola Wojtyły na papieża, od kilku miesięcy przygotowywali muzyczny program ewangelizacyjny, poświęcony Janowi Pawłowi II.

Ks. Marek Bandura, proboszcz parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Bujakowie koło Bielska-Białej, gra na gitarze prowadzącej; ks. Roman Świerkosz, proboszcz parafii pw. św Andrzeja w Graboszycach koło Wadowic, akompaniuje na gitarze elektrycznej; o. dr Roland Pancerz OFM, bernardyn z Kalwarii Zebrzydowskiej, gra na basie; a ks. Wawrzyniec Gut, proboszcz parafii Wniebowzięcia NMP w Biórkowie Wielkim koło Proszowic, wybija rytm na perkusji.

Każdy z tych około 50-letnich księży nie ukrywa swych fascynacji muzycznych. Grali wcześniej w szkole, w seminarium, występowali też ze znanymi artystami. W przeszłości grał z nimi Grzegorz Górkiewicz ze „Skaldów”. Praca duszpasterska sprawiła, że okazji do grania było coraz mniej, jednak ostatnio postanowili się reaktywować. Do zespołu doszedł franciszkanin z Kalwarii Zebrzydowskiej – pochodzący z Rzeszowa były członek zespołu San Damiano. Bernardyn ma już w swoim dorobku płytę złożoną z własnych kompozycji.

Koncerty dedykowane nowemu błogosławionemu odbędą się w kościołach w Gilowicach – 15 maja o 18.30, w Bujakowie – 22 maja o 20.00 i w Bielsku-Białej-Straconce – 29 maja o 8.30. A w niedzielę 5 czerwca o 14.30 zespół zagra na stadionie w Bujakowie.
rk / Bielsko-Biała
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 09 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Kielce: pokazano zrekonstruowane papamobile z pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II

Konstruktorzy z Kielc odtworzyli papieskie papamobile, którym Jan Paweł II poruszał się podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny. Pojazd zaprezentowano dzisiaj w Cedzynie k. Kielc.
Pojazd jest jednym z dwóch, które wykonano 32 lata temu w Starachowicach, w zakładach samochodowych „Star”. Nie zachowały się jednak dokumenty papamobile ani informacje, którym z dwóch pojazdów wożono Ojca Świętego.

Rekonstrukcji papamobile podjął się Marek Adamczak, właściciel zakładów samochodowych „Auto - Adamczak”, istniejących w Kielcach od 1977 r. To on odnalazł i zakupił oryginalną ramę papieskiego samochodu. Od 2006 r. wspólnie ze studentami Politechniki Świętokrzyskiej i pracownikami firmy, wykonano dokumentację techniczną i odtworzono papieski pojazd. Jego wyposażenie jest oryginalne, np. skrzynia biegów, zderzak i świece wyprodukowane w kieleckiej „Iskrze”. Poszczególne części posiadają stosowne certyfikaty i dokumentację notarialną. Tak jak oryginał, papamobile jest także wyposażony w nagłośnienie.

Pojazd jest dość ciężki, co miało zapewnić jego stabilność na torze ruchu, rozwija prędkość do 60 kilometrów na godzinę.

Jak zapowiada Adamczak, pojazd będzie zaprezentowany publiczności podczas rocznicowych obchodów wizyty Jana Pawła II w Kielcach, które odbędą się na początku czerwca. Papamobile pozostanie w stolicy diecezji jako pamiątka po Janie Pawle II.
dziar / Kielce
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 09 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Białoruś: dziękczynienie za beatyfikację Jana Pawła II

Na znaczenie chrześcijańskiego orędzia nadziei zwrócił uwagę metropolita mińsko-mohylewski, abp Tadeusz Kondrusiewicz. Wczoraj w archikatedrze pw. Najświętszej Maryi Panny w stolicy Białorusi hierarcha przewodniczył Mszy św. dziękczynnej za beatyfikację Jana Pawła II.
Abp Kondrusiewicz podkreślił, że „Jan Paweł II przeszedł do historii jako mądry pasterz Kościoła powszechnego, który umiał odczytywać znaki czasu i podjąć odpowiednie działania. – „Pamiętamy go jako odważnego obrońcę wartości chrześcijańskich, głos sumienia współczesnego świata, jak również jako wybitnego teologa, człowieka dialogu, mistrza pokoju, poetę i sportowca. Bardzo kochał młodych ludzi, którą nazwał nadzieją Kościoła i świata. To dzięki niemu mamy Światowe Dni Młodzieży. Wiedział, jak słuchać wszystkich, troszczył się o biednych i chorych i bardzo lubi subtelny humor” – przypomniał pasterz białoruskiej stolicy. Zaznaczył, iż Ojciec Święty cieszył się szacunkiem nie tylko wierzących, ale również niewierzących. Jego beatyfikacja wskazała na prawdziwe znaczenie chrześcijaństwa jako religii nadziei: „Jeśli przed sześciu laty dominował smutek, ponieważ odszedł nasz umiłowany ojciec, to zakończenie procesu beatyfikacyjnego naznaczone jest radością, gdyż wiemy, że Jan Paweł II nie odszedł, ale jest z nami” - powiedział hierarcha.

Metropolita mińsko-mohylewski przypomniał, że kiedy w 1978 r. metropolita krakowski obejmował Stolicę Piotrową, wydawało się, że na Wschodzie Europy wiara nigdy się nie odrodzi. Jednak Jan Paweł II był człowiekiem nadziei, wbrew wszelkiej nadziei. Uosobieniem tej nadziei był Jezus Chrystus, dlatego wezwał, aby otworzyć nasze serca na serce Boże.
Abp Kondrusiewicz wezwał wiernych, aby uczyli się w szkole Jana Pawła II, dostrzeżenia obecności Boga w naszym życiu i odważnego otwierania drzwi naszych serc na Chrystusa. „Tylko wtedy, pomimo wszystkich trudności i złych sytuacji życiowych będziemy odczuwać obecność wśród nas Jezusa Miłosiernego”- stwierdził metropolita mińsko-mohylewski.
st (KAI/catholic.by) / Mińsk
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 09 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Prywatne zdjęcia Jana Pawła II w albumie KAI i PWN

Kilkadziesiąt niepublikowanych dotąd fotografii papieża zawiera wydany przez KAI i PWN album "Jan Paweł II. Papież, który kochał góry". Zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum kardynała Stanisława Dziwisza. Publikację można nabyć w kioskach w całym kraju.
Na zdjęciach oglądamy Jana Pawła II w sytuacjach, w jakich mogły go widzieć jedynie osoby bliskie i zaufane – bez watykańskiej świty i pontyfikalnych szat, za to w spodniach, sportowej kurtce i ciemnych okularach.

Fotografie papieża ubranego jak zwyczajny turysta wzbogacają fragmenty poezji i wypowiedzi Karola Wojtyły z różnych lat. Całość wieńczy wywiad z kard. Stanisławem Dziwiszem, który dzieli się bardzo osobistymi refleksjami na temat świętości Jana Pawła II.

Album jest unikalnym, prywatnym zapisem trzech wycieczek w góry, jakie Jan Paweł II odbył w gronie przyjaciół w lipcu roku 1987, kiedy to odwiedził Dolinę Aosty, Lorenzago di Cadore i lodowiec Mont Blanc.

Album jest dostępny w kioskach w cenie 24.99 zł.
tk / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 09 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Ukraina: dziękczynienie grekokatolikow za beatyfikację Jana Pawla II

Gdy Kościół ogłasza kogoś świętym, nie oddziela go od Ciała Chrystusowego, ale przeciwnie – pokazuje, że ta osoba jest integralną częścią Kościoła Chrystusowego, w której objawiła się świętość samego Boga i siła życia Zmartwychwstałego Chrystusa. Mówił o tym arcybiskup większy kijowsko-halicki Swiatosław Szewczuk w homilii podczas Mszy św. dziękczynnej za beatyfikację Jana Pawła II we lwowskiej katedrze greckokatolickiej św. Jura (Jerzego) 8 maja. Wraz z nim sprawowali ją m.in. jego poprzednik na tym stanowisku kard. Lubomyr Huzar i inni biskupi Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK) z Ukrainy i zagranicy.
„W ciele Kościoła Chrystusowego pod przewodnictwem Ojca Świętego Benedykta XVI poznaliśmy siłę Zmartwychwstałego Chrystusa w osobie błogosławionego papieża Jana Pawła II” – powiedział zwierzchnik UKGK. Dodał, że „przez tę Liturgię Bożą chcemy podziękować za ogłoszenie błogosławionym Jana Pawła II. Jest to właśnie ta chwila, gdy jako Kościół, Oblubienica Chrystusowa, rozpoznajemy w swym Ciele jego świętość i jego życie”.

Mówca podkreślił, że Ukraiński Kościół Greckokatolicki „ma za co dziękować dzisiaj Panu Bogu, który przez Jana Pawła II uczynił przedziwne rzeczy w Ciele naszego Kościoła”. Niezaprzeczalny jest fakt, że za pośrednictwem tego papieża „Bóg jego siłą krok po kroku zniszczył nienawidzące ludzi reżymy w Europie Wschodniej”. „Właśnie dzięki sile świadectwa Ojca Świętego Jana Pawła II i jego słów w obronie godności osoby ludzkiej wszystkie te struktury państwowe, które niszczyły i poniżały człowieka, zaczęły upadać jedna po drugiej” – stwierdził główny celebrans.

Zwrócił uwagę, że właśnie dzięki błogosławionemu obecnie papieżowi rozpoczął się proces zmartwychwstania UKGK. „W pamiętnym listopadzie 1989 roku, gdy Ojciec Święty spotkał się z ówczesnym prezydentem Związku Sowieckiego [było to 1 grudnia 1989 – KAI] Michaiłem Gorbaczowem, zaczął występować w imieniu naszego Kościoła i wypowiadał się w jego obronie, rozpoczął się czas jego wychodzenia z podziemia i jego odrodzenia” – przypomniał abp Szewczuk.

Zaznaczył następnie, że w tym roku mija 10 lat od pamiętnej wizyty bł. Jana Pawła II na Ukrainie, podczas której „w ciele naszego Kościoła ogłosił on nowych błogosławionych, męczenników, którzy siłą swojej wiary i swoją krwią poświadczyli ową siłę życia i zmartwychwstania Chrystusa w naszym Kościele, której nikt i nic, nawet śmierć, nie jest w stanie pokonać i odebrać”.

„Dlatego mamy za co dzisiaj dziękować Bogu: za to, że Pan Bóg jest czynnie obecny w Ciele Kościoła Powszechnego i jest wysławiany w jego świętych. Dziś Kościół Chrystusowy zaprasza każdego z was do spotkania Zmartwychwstałego Chrystusa i do poznania Go, co więcej, do rozeznania swego powołania do Zmartwychwstania. Do zrozumienia, że nasze ludzkie życie jest czymś znacznie większym od tego życia ziemskiego; każdy z nas jest stworzony na obraz i podobieństwo Zmartwychwstałego, a podobieństwo to możemy rozwinąć i do niego dorosnąć w ciele jednego Kościoła – świętego, powszechnego i apostolskiego” – podkreślił na zakończenie arcybiskup większy kijowsko-halicki.
kcz,kg (KAI) / Lwów
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 09 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Kielce: 2 tys. osób na Marszu Życia - dziękczynienie za beatyfikację Jana Pawła II

Pod hasłem „Życie jest piękne” odbywał się dziś w Kielcach Marsz Życia, który jest częścią diecezjalnego dnia dziękczynienia za beatyfikację Jana Pawła II. Uroczystości rozpoczęła Msza św. w katedrze kieleckiej pod przewodnictwem biskupa pomocniczego Kazimierza Gurdy.
Marsz, w którym wzięło udział blisko 2 tys. osób zorganizowano po raz pierwszy. Ruszył pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy o godz. 14.00 spod pomnika Henryka Sienkiewicza przez główny deptak Kielc do Parku Miejskiego. Wzięli w nim udział m.in.: przewodniczący Rady Miasta Tomasz Bogucki, kielczanie, rodziny z dziećmi, siostry zakonne, księża, osoby starsze, osoby chore, niepełnosprawni, stowarzyszenia i ruchy diecezjalne związane z obroną życia. Wśród nich są: Ruch Światło- Życie, Domowy Kościół, Neokatechumenat, Stowarzyszenia Praw Ojca, Rycerstwo Niepokalanej, Apostolat Maryjny, Rodziny Nazaretańskie, Katolickie Stowarzyszenie Kobiet i inne. Podczas Marszu wspominano troskę bł. Jana Pawła II o życie od poczęcia do naturalnej śmierci, troskę o rodziny silne Bogiem, o dzieci i młodzież, osoby chore i samotne. Uczestnicy woali „Życie jest piękne!” i zachęcali kielczan do przyłączenia się do Marszu. Rozdano balony i ponad 1000 słoneczników.

- Przez ten Marsz chcemy pokazać, że można cieszyć się życiem, że życie jest piękne od poczęcia do naturalnej śmierci. Zależy nam na tym, aby każda osoba, rodzina, młodzież, dzieci potrafiły pięknem życia dzielić z innymi. Chcemy być ze sobą, powiedzieć, że warto żyć, że warto dbać o życie i że warto zakładać rodziny – tłumaczyła współorganizatorka Marszu Życia Katarzyna Strąk, reprezentująca Domowy Kościół Ruchu Światło-Życie i Diakonię Życia.

Odniosła się do zagrożeń życia. – Dziś wiele osób targa się na swoje życie, wzrasta liczba samobójstw, ludzie nie widzą sensu życia, nie potrafią dostrzegać w nim piękna – powiedziała.

W Parku Miejskim w Muszli trwa festyn rodzinny z konkursami quizami i zabawami dla dzieci, i rodziców. Wystąpił zespół „Józefowe Kwiatki”. Rodziny i osoby niepełnosprawne dzieliły się swoim świadectwem życia. Zaprezentowały się m.in.: Orkiestra Dęta z Nowin, Warsztaty Terapii Zajęciowej z Osiny, zespół taneczny z Daleszyc. Imprezę prowadzi Marcin Brodziński – wodzirej. Festyn potrwa do godz. 18.00. Wydarzeniu towarzyszy wystawa fotografii „Pro life.”

Marsz życia zorganizowały Wydział Duszpasterstwa Ogólnego Diecezji Kieleckiej z inicjatywy bp. Kazimierza Gurdy. Patronat nad wydarzeniem objął bp kielecki Kazimierz Ryczan i prezydent miasta Kielce Wojciech Lubawski.
kdob / Kielce
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 08 maja 2011
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski