Jan Paweł II był, jest i pozostanie w naszych sercach

Pragnę złożyć świadectwo cudownego uzdrowienia Pawła N. po ciężkim wypadku, przez wstawiennictwo Jana Pawła II. Paweł N. doznał wypadku 16.03.2005. Jego stan był beznadziejny. Wezwano żonę, która zostawiła tu w Polsce troje małych dzieci i pojechała za pożyczone pieniądze, by być przy umierającym mężu w Londynie. Wiedząc, że Jan Paweł II jest bardzo chory, prosiliśmy Boga z całym przedszkolem, by cierpienie Ojca Świętego nie poszło na marne, by ratowało Pawła. Ze świadectwa Pawła wynika, że gdy Ojciec Święty był bliski śmierci, czuł, że też umrze. Stan Pawła był krytyczny.

Ksiądz Krzysztof N. w rozmowie telefonicznej ze mną powiedział mi, że życie Pawła wisi na włosku i byśmy się modlili. Prosiłam wszystkich napotkanych ludzi przed Mszą św. w kościele oraz wspólnoty modlitewne, by prosiły Jana Pawła II o życie dla Pawła. Z moimi dziećmi z przedszkola po śmierci Jana Pawła II codziennie modliliśmy się przez wstawiennictwo Ojca Świętego i (odmawialiśmy) koronkę do Miłosierdzia Bożego, by Paweł żył i mógł wrócić do dzieci w Polsce.

Lekarze mówili, że Paweł nie nadaje się w ogóle do transportu, bo może umrzeć. Nawet w Londynie obawiali się do drugiego szpitala na transport. Twierdzili też, że nawet jeśli przeżyje nigdy nie będzie chodził. Gdy Paweł się o tym dowiedział, przeżył załamanie. Nic nie chciało się goić, a stan się pogarszał. Zanosiliśmy modlitwy z przedszkolakami. Chodziliśmy pod krzyż papieski Jana Pawła II do kościoła, wysyłaliśmy na Mszę św. do Lichenia i tu (na miejscu) ofiarowaliśmy za niego Mszę Świętą. Wciąż błagaliśmy głośno Jana Pawła II, by pomógł Pawłowi wrócić chęć do życia i wyzdrowienia. I stał się cud.

Paweł podobnie jak Jan Paweł II powiedział do Maryi -jestem Twój i rób ze mną co zechcesz i w tej sekundzie przemieniło się wszystko. Uwierzył, że wyzdrowieje, że wróci do Polski i zobaczy dzieci, że wbrew opiniom lekarzy będzie chodził, od następnego dnia zaczął powracać do życia i zdrowia i lekarze zdumieni powiedzieli, że to cud, że Paweł to polski Rambo! Pawła przetransportowano do Polski. Jest w domu i co najważniejsze chodzi - nawet po schodach! Moje dzieci z przedszkola są ciągle informowane o stanie zdrowia Pawła i wiedzą i wierzą, że nasz kochany Ojciec Święty Jan Paweł II wysłuchał ich gorącej, szczerej, dziecięcej modlitwy, że Jan Paweł II wstawił się za 31-letnim Pawłem, by mógł wrócić do swoich małych dzieci. Dziś z wielką radością patrzę, gdy go odwiedzam, jak Paweł wstaje z łóżka, siada na fortelu, idzie do kuchni, by zrobić dzieciom jeść. On sam wie i czuje, że to modlitwa jego dzieci, przedszkolaków i setek innych ludzi poproszonych, by błagali Boga i Jana Pawła II o życie i zdrowie dla Pawła N., pomogła mu cieszyć się życiem. Nadmieniam, że Paweł stał się pogodnym, szczęśliwym i wierzącym człowiekiem. Nie zrażają go jeszcze dolegliwości, wierzy, że wkrótce uda mu się iść samemu na mszę św. do kościoła, że pojedzie w podróż po sanktuariach maryjnych z żoną i dziećmi, by podziękować Bogu i Maryi za łaski i że wybierze się na ryby - nawet,
Tym świadectwem pragnę podziękować Bogu Wszechmogącemu, Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II za Pawła. Podam listę dzieci z naszego przedszkola, które prosiły od 17 III do 20 V Jana Pawła II o powrót do Polski Pawła N.
Bardzo ważne jest też to, że prosiliśmy, by Paweł mógł być na pierwszej komunii św. jego córki Eweliny. Komunia była 25 V 2005 r., a Paweł w udany sposób przewieziony został do Polski (i swego miasta) 20 V 2005 r. czyli w dzień przed pierwszą komunią świętą. Wierzymy, że to Jan Paweł II, który ogłosił ten rok rokiem Eucharystycznym uprosił u Boga, by ojciec mógł być blisko swojego dziecka w tak ważnym dniu.

Czyż to nie cud, że wrócił właśnie w ten dzień? Wraz z moimi przedszkolakami, dziećmi Pawła, modlił się też personel. Napisaliśmy w lutym i w marcu listy do Jana Pawła II i wysłaliśmy mu nasze rysunki. Jesteśmy wdzięczni, że otrzymaliśmy odpowiedź z Watykanu.
Jan Paweł II był, jest i pozostanie w naszych sercach. Przybliża nas do Boga, czujemy, że jest blisko nas.

13.01.2006 r. (Bogdana)