X. PRZYKAZANIE: ANI ŻADNEJ RZECZY, KTÓRA JEGO JEST

NIE WOLNO DĄŻYĆ DO DÓBR MATERIALNYCH Z POGWAŁCENIEM PRAWA MORALNEGO

Homilia wygłoszona podczas Mszy św. odprawionej na stadionie OSIR- u, 7 czerwca 1991 r.

1. «Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem» (Mt 11,29).
Kościół cały wsłuchuje się dzisiaj w te słowa, którymi Chrys­tus objawia tajemnicę swego Serca. «Uczcie się ode Mnie» — mó­wi, a słowa te znaczą, że On sam jest naszym Nauczycielem, na­szym Mistrzem. Nie tylko przez wszystko, co czynił i mówił. Jest naszym Nauczycielem i Mistrzem przede wszystkim przez to, kim był. A kim był Jezus Chrystus — to wyraża się w sposób szczegól­ny w Jego Sercu.
To, kim był — stanowi niezgłębioną tajemnicę. «Nikt (...) nie zna Syna, tylko Ojciec» — mówi Jezus (Mt 11,27). A równo­cześnie «kto widzi Syna, ten widzi i Ojca» (por. J 14,9), bo tylko «Syn zna Ojca» (por. Mt 11,27). Z kolei zaś zna Ojca również «każdy, któremu Syn zechce objawić» (por. tamże). Tak więc klu­czem naszego poznania Boga jest Chrystus: Syn Boży i Syn Czło­wieczy, a w centrum tego poznania jest Serce.
W dniu dzisiejszym Kościół cały oddaje temu Sercu cześć li­turgiczną. Raduję się, że dane mi jest w tym dniu odwiedzić Płock, jedną ze stolic piastowskich naszego kraju, a zarazem prastarą sto­licę biskupią.
Iluż to ludzi, synów i córek polskiego Mazowsza w ciągu stu­leci uczyło się tutaj Bożej i ludzkiej prawdy od Chrystusa, obcując z wewnętrzną tajemnicą Jego Serca. W dalekich stuleciach, jak św. Stanisłwa Kostka z Rostkowa — i w naszych czasach, w tym wieku XX, który zapisał się szczególnym świadectwem wyznaw­ców i męczenników.

2. «Uczcie się ode Mnie».
Ta prawda, której nade wszystko mamy się uczyć od Chrys­tusa — to prawda miłości. Serce Odkupiciela objawia nam praw­dę miłości, która «jest z Boga» (l J 4,7). Miłość Boga wyraziła się w tym, że Ojciec «zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu» (l J 4,9). Miłość, która jest z Boga, jest życiodajna. «Kto miłuje, narodził się z Boga (...), bo Bóg jest miłością" (l J 4,7-8). Narodził się — to znaczy: ma życie z Boga. Żyje życiem Bożym. I wtedy tylko «zna Boga», ponieważ miłości nie poznaje się inaczej, tylko przez miłość. Dlatego też ten, «kto nie miłuje, nie zna Boga» (l J 4,8).
Ta życiodajna miłość jest z Boga, a nie z nas: «nie my umiło­waliśmy Boga, ale (...) On sam nas umiłował» (l J 4,10). Tak więc Bóg jest pierwszy. W Nim ma początek nie tylko wszelkie istnie­nie, ale nade wszystko wszelka miłość w świecie istot stworzonych. Wszelka miłość w naszych ludzkich sercach. Miłość ma w Bogu swe źródło, a to przedwieczne źródło objawiło się w czasie, obja­wiło się w sposób najpełniejszy wówczas, kiedy Bóg Ojciec «posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy» (l J 4,10).
Aby miłość, która jest darem samego Boga, mogła stać się udziałem serca ludzkiego, trzeba, aby został przezwyciężony grzech. Tylko miłość ma tę moc, jest to bowiem miłość odkupieńcza, któ­rą pulsuje Serce Syna Bożego.
Apostoł i ewangelista Jan, który przemawia w dzisiejszej li­turgii, tłumaczy, czego mamy uczyć się od tego Syna, który jest Odkupicielem świata. Mamy — pisze — «uwierzyć miłości, jaką Bóg ma ku nam» (por. l J 4,16). Taka wiara oznacza nie tylko poznanie Boga. Ona jest równocześnie nowym życiem: jest życiem w Bogu. Św. Jan pisze: «kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim» (l J 4,16). Życie w Bogu pozwala nam niejako do­świadczyć tego, że Bóg jest miłością.
Tego właśnie mamy się uczyć od Boskiego Serca Chrystusa Odkupiciela.

3. Pan Jezus znajduje szczególną radość w objawieniu tej najgłęb­szej, najistotniejszej prawdy o Bogu. Mówi: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie" (Mt 11,25-26).
Kto to są owi «prostaczkowie»? Czy nie mogą nimi być tak­że "mądrzy i roztropni"? Żyjemy wszakże w epoce postępu nau­kowego, w epoce upowszechnienia oświaty. Trzeba więc powie­dzieć, że bardzo wielu mądrych i uczonych — a niektórzy nawet bardziej jeszcze niż inni — pozostaje wrażliwych na objawienie Boga, który jest Miłością, a więc trzeba ich zaliczyć do tych ewan­gelicznych prostaczków.
Miłość Boża jest wybraniem, jest odpowiedzią na wybranie ze strony Tego, który pierwszy umiłował. W tym tkwi sama isto­ta Przymierza, jakie Bóg zawarł z człowiekiem. Przymierze to ma swą historię związaną naprzód z dziejami Izraela, jak przypomniało pierwsze czytanie dzisiejszej liturgii. Bóg dał się poznać potom­kom Abrahama jako Bóg Przymierza w sposób szczególny przez wyzwolenie synów i córek ludu wybranego z niewoli egipskiej.
Wybrany zaś został, jak słyszymy, lud «najmniejszy», aby jaw­ne było, że nie żadna ludzka wielkość jest powodem tego wybra­nia, ale tylko miłość: dlatego, że "Pan was umiłował" (Pwt 7,8).
Przymierze Boga z ludem wybranym stanowi tylko obraz, za­powiedź tego wybrania odwiecznego, jakim Bóg ogarnia całą ludz­kość w swym Jednorodzonym Synu. Serce Syna — Serce Jezusa, przebite włócznią na Golgocie — jest objawieniem tego uniwer­salnego wybrania, a zarazem Przymierza nowego i wiecznego. W Sercu Chrystusa objawia się Bóg jako Miłość, objawia się jako wierny w miłości, pomimo grzechu człowieka, pomimo wszystkich grzechów i niewierności, jakie wypełniają dzieje ludzkości za ziemi.
"Jest Bogiem, Bogiem wiernym, zachowującym przymierze i miłość" (Pwt 7,9). Ludzkie Serce Boga — Człowieka świadczy, świadczy najpełniej, świadczy nieodwołalnie o tej miłości Boga, któ­ra jest wierna.

4. Dziś w Płocku, na tej kolejnej, dziesiątej stacji mojego piel­grzymowania po ziemi ojczystej, wypada mi dotknąć ostatniego pośród przykazań Dekalogu. I dobrze, że mogę to uczynić w kon­tekście liturgicznego święta Chrystusowego Serca.
W przykazaniu: «Nie pożądaj żadnej rzeczy, która jego jest» (podobnie jak w przykazaniu poprzednim), dotykamy bowiem wnę­trza serca ludzkiego. «Pożądanie» nie jest zewnętrznym uczynkiem. «Pożądanie» jest tym, czym żyje ludzkie serce. «Nie pożądaj żad­nej rzeczy, która jego jest» — mówi Bóg w synajskim Przymierzu z Mojżeszem. Bezpośrednio chodzi tu o dopełnienie tego, co za­wiera się w siódmym przykazaniu: «Nie kradnijw, chodzi o rzecz, która jest cudzą własnością. Do tego przykazanie Dekalogu odno­si się wprost i bezpośrednio.
Równocześnie jednak przykazanie to wskazuje na taką hie­rarchię wartości, w której «rzeczy», czyli dobra materialne, zaj­mują miejsce nadrzędne. Pożądanie «rzeczy» opanowuje tak ser­ce ludzkie, że nie ma w nim już niejako miejsca na dobra wyższe, duchowe. Człowiek staje się poniekąd niewolnikiem posiadania i używania, nie bacząc nawet na własną godność, nie bacząc na bliźniego, na dobro społeczeństwa, na samego Boga. Jest to pożą­danie zwodnicze. Chrystus mówi: "Cóż bowiem za korzyść od­niesie człowiek, choćby cały swiat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?" (Mt 16,26).
W momencie, kiedy Polacy podejmują swoją reformę gospo­darczą przykazanie: "Nie pożądaj żadnej rzeczy twojego bliźnie­go", nabiera szczególnego znaczenia. Rozumie się samo przez się, że w różnych naszych działaniach i zabiegach kierujemy się moty­wacjami ekonomicznymi. Prawidłowo rozwijająca się gospodarka prowadzi zarówno do wzbogacania się poszczególnych ludzi, jak do ogólnego podniesienia społecznego dostatku. Wiele biedy można w ten sposób usunąć, również w wymiarze społecznym.
Ale zarazem nigdy nie zapominajmy o tym, drodzy Bracia i Siostry, że pieniądz, bogactwo i różne wygody tego świata prze­mijają, a zatem nie mogą być naszym celem ostatecznym. Osoba ludzka jest ważniejsza niż rzeczy, a dusza jest ważniejsza niż cia­ło, toteż nigdy i nikomu nie wolno dążyć do dóbr materialnych z pogwałceniem prawa moralnego, z pogwałceniem praw drugiego człowieka. Dlatego serdecznie życzę wam wszystkim, aby nikt z was i nigdy nie próbował się bogacić kosztem bliźniego. Ponad­to życzę wam, drodzy moi rodacy, żebyście w swoich dążeniach do polepszenia bytu materialnego nie zagubili zwyczajnej ludzkiej wrażliwości na cudzą biedę. I bardzo też uważajmy, żebyśmy się nie stali społeczeństwem, w którym wszyscy wszystkim czegoś za­zdroszczą. Przywracajmy blask naszemu pięknemu słowu uczci­wość: uczciwość, która jest wyrazem ładu serca, uczciwość w sło­wie i czynie, uczciwość w rodzinie i stosunkach sąsiedzkich, w za­kładzie pracy i w ministerstwie, w rzemiośle i handlu, uczciwos'ć, po prostu uczciwość w całym życiu. Jest ona źródłem wzajemnego zaufania, a w następstwie jest także źródłem pokoju społecznego i prawdziwego rozwoju. Niech w nowych warunkach słowo to na­biera nowego, dojrzałego znaczenia.
Nie osiągniemy szczęścia ani nawet zwyczajnej stabilizacji, nie licząc się z prawem Bożym. Dlatego całym sercem zaufajmy Bogu, że Jego przykazania są słuszne i że ich przestrzeganie za­bezpiecza człowieka i przynosi mu radość i pokój już na tej ziemi.
Słyszałem wielokrotnie, także i podczas tego pielgrzymowa­nia po Polsce, słowa: «trudna jest ta wolność, którą mamy». Wol­ność jest trudna, trzeba się jej uczyć, trzeba się uczyć być praw­dziwie wolnym, trzeba się uczyć być wolnym tak, ażeby nasza wol­ność nie stawała się naszą własną niewolą, zniewoleniem wewnętrznym ani też nie stawała się przyczyną zniewolenia in­nych. Ta sprawa bardzo ciąży nad dziedziną światowej ekonomii. Zresztą trzeba się uczyć, jak być wolnym w różnych wymiarach życia i stąd wydaje mi się, że te katechezy związane z Dekalogiem są może najlepszą przysługą jaką pielgrzymujący papież mógł od­dać swoim rodakom w czasie tej pielgrzymki. Pozostaje jeszcze jed­no i największe przykazanie, przykazanie miłości, ale to zostawia­my do Warszawy.

5. «Uczcie się ode Mnie»...
Uczcie się całej prawdy zawartej w każdym z przykazań De­kalogu. Uczcie się prawdy dziesiątego przykazania. Pożądanie rze­czy może być korzeniem egoizmu a nawet zawiści i nienawiści wza­jemnych.
Lata ostatnie obfitowały w szlachetne i wzniosłe przejawy w polskim życiu. Ale odsłoniły się też niebezpieczne pęknięcia, moralne zagrożenia. Czy proces ten jest nieodwracalny?
Moi drodzy, jestem dobrej myśli. Polacy już nie raz umieli być wolnymi. Umieli swoje umiłowanie wolności przekształcać w twórczość, przymierze, solidarność. Umieli swoje umiłowanie wolności przekształcać także w ofiarę. Nie jest frazesem to zda­nie: «Za wolnosć waszą i naszą». Oczywiście, nie zapominajmy, że dzieje przyniosły nam straszliwą lekcję, bolesną lekcję wolności nadużytej do obłędu. Nadużytej do obłędu! Czymże była — w kon­tekście Konstytucji 3 maja — Targowica? Ale potem zaczął się na nowo proces pozyskiwania wolności za wielką cenę. Tę cenę pła­ciły pokolenia. Tę cenę płaciło również nasze pokolenie. Tę cenę w wysokiej mierze zapłaciło pokolenie II wojny światowej. Dlate­go też pozwólcie mi być dobrej myśli i pomóżcie papieżowi, żeby się nie musiał martwić.
Chrystus mówi: «uczcie się ode Mnie».
A Jego apostof umiłowany dodaje: «Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, (...) jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować» (l J 4,7.11).
I jeszcze Chrystus sam: «wszyscy, którzy utrudzeni i obcią­żeni jesteście (...), przyjdźcie do Mnie, a Ja was pokrzepię (...). Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie (...), a znaj­dziecie ukojenie dla dusz waszych (...). Jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie» (por. Mt 11,28-30).
Zanim się rozstaniemy, pragnę pozdrowić caie Mazowsze, ogarniając jego wielowiekową przeszłość, jego teraźniejszość i przy­szłość, to miejsce, jakie ma w dziejach naszej Ojczyzny, w dzie­jach Kościoła, w dziejach świętości. Wystarczy wspomnieć św. Sta­nisława Kostkę z Kostkowa, waszego rodaka. Ale trzeba pamiętać o siostrze Faustynie. Posłannictwo Miłosierdzia Bożego miało swój czas, był to czas straszliwej II wojny światowej, straszliwej pod wielu względami, była to jakaś ostateczna eskalacja zła na naszym kontynencie. Na ten czas Bóg przygotował posłannictwo Bożego Miłosierdzia, którego świadkiem, rzecznikiem stała się ta prosta córka polskiej ziemi.
Pozdrawiając całą wspólnotę Eucharystyczną, wszystkich tutaj obecnych, w sposób szczególny pragnę powitać naszych gości, a przede wszystkim nowego Arcybiskupa Pragi, następcę na tej stolicy św. Wojciecha. Prosimy go, aby pozdrowił od nas kard. Frantiska Tomaska, swego poprzednika. Również witam in­nego gościa biskupa z bliskiej nam Rumunii. Witam przedstawi­cieli władz państwowych, mianowicie przedstawicieli Prezydenta Rzeczypospolitej, Parlamentu i Rządu. Zechcieli uczestniczyć w tej eucharystycznej modlitwie także bracia innych wyznań chrześ­cijańskich, pozostających w dialogu ekumenicznym: serdecznie ich pozdrawiamy.
Znajduje się tutaj wiele grup zorganizowanych z diecezji płoc­kiej, z całej Polski, a także z zagranicy, zwłaszcza z bliskich nam krajów ościennych. Są obecne dzieci z Czarnobyla, które spędza­ją czas odpoczynku w Polsce. Pozdrawiam was, drogie dzieci, szcze­gólnie serdecznie. Dziękuję organizatorom, i wszystkim, którzy w to dzieło wkładają swoje serce, wierni słowom Chrystusa: "wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniej­szych, Mnieście uczynili" (Mt 25,40). Zanieście, drogie dzieci, sło­wo papieskiego pozdrowienia, błogosławieństwa do waszych ro­dzin, parafii, szkół, do całej waszej Ojczyzny.
Są tutaj przedstawiciele ośrodków polonijnych z całego świa­ta, którym przewodniczy prezes Wspólnoty Polskiej, Marszałek Senatu Andrzej Stelmachowski oraz prezes Kongresu Polonii Ame­rykańskiej Edward Moskal. Są także dwaj nasi rodacy amerykań­scy: arcybiskupi Detroit, kard. Edmund Szoka, obecnie w Waty­kanie, i jego następca abp Adam Maida. Proszę, ażeby zechcieli przekazać wszystkim naszym rodakom za oceanem i na całym świe­cie nasz chrześcijański pocałunek pokoju.
Serdeczne słowo pozdrowienia kieruję do obecnych tutaj na­szych braci i sióstr ze Słowacji.
A teraz, przechodząc niejako na własne podwórko, zwracam się do Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Diecezji Płockiej, któ­re przyjęło jako swoje, milenijne hasło Kościoła w Polsce: « Rodzi­na Bogiem silna». Swoją działalnością pragniecie pomóc rodzinie zachować ten kształt, ten wymiar, jaki nadał jej Bóg-Stwórca i Od­kupiciel przez pogłębienie kultury chrześcijańskiej w małżeństwie i rodzinie, przez chronienie życia oraz niesienie rodzinom wszech­stronnej pomocy. Niech wam Bóg błogosławi.
Ruch «Wiara i Światło», wielka służba w imię Chrystusa czło­wiekowi cierpiącemu. Ruch ten wyrasta z tego zjawiska, jakim dla Kos'ciola jest Matka Niepokalana. Jej Sercu, w uroczystość Boże­go Serca Jej Syna, zawierzam tych wszystkich, którzy potrzebują pomocy i tych, którzy im tę pomoc niosą. Ruch «Swiatło-Zycie» oraz Służba Liturgiczna łączy się dla mnie z pamięcią śp. ks. Fran­ciszka Blachnkkiego. Jest to ruch związany z moją biskupią mło­dością. Pamiętam spotkania w Nowym Targu przy pierwszej piel­grzymce, pamiętam duchowe dary, jakie ofiarowali wtedy wasi star­si bracia i siostry Kościołowi. Wasze pokolenie przedłuża tę tradycję, pragnie wejść w trzecie milenium chrześcijaństwa, uni­kając wad i grzechów poprzez pracę nad sobą, pielęgnowanie cnót, zwłaszcza abstynencji, prawdomówności, odwagi i męstwa. Pol­ska i świat u progu trzeciego tysiąclecia potrzebują ewangelicznego zaczynu.
Są tu obecni również drodzy nasi harcerze z ich bogatą tra­dycją miłos'ci Boga, bliźniego i Ojczyzny, z ich hasłem: «Czuwaj!» Jeszcze jedno znamienne wydarzenie. Na początku Mszy s'w. znakiem krzyża s'w. zostało zainaugurowane i rozpoczęło ewange­lizacyjną działalność Radio Diecezji Płockiej. Pierwsza katolicka rozgłośnia radiowa w Polsce. Vivant seguentes! Niech żyją następ­cy! Jak widać, niemało jest tych pozdrowień dla Mazowsza, dla diecezji płockiej. Przez wiele wieków nazbierało się dużo spraw i nie wiem, czy to już wszystko.
Jeszcze jedno małe rozliczenie wypada nam tu zrobić, mia­nowicie we Włocławku powiedziałem na końcu: «dziekujemy ci, deszczu, żeś przyszedł dopiero pod koniec Mszy św.», Tutaj wy­pada powiedzieć: «dzie,kujemy ci, deszczu, żeś ustał na początku». Drodzy Bracia i Siostry, do wszystkich mówię słowa Aposto­la: "Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich" (l Kor 12,4-6). Niech każdy odnajdzie się w tych słowach, niech każdy strzeże swojego daru, swojego charyzmatu i według niego działa w Koś­ciele, według niego działa też dla dobra tej wielkiej wspólnoty, ja­ką jest nasza Ojczyzna. «Bogu dziękujcie (...). Ducha nie gaście!» (por. l Tes 5,8-19).