Postanowiłem napisać ten list

Kochany Janie Pawle II. Piszę do Ciebie ten list, ponieważ dotknęło mnie wielkie cierpienie. Nie tyle samego mnie, co moją ukochaną Małgosię. Obecnie narzeczoną. Poznaliśmy się w Nowy Rok 2001. Od tego czasu poznawaliśmy się wzajemnie, a miłość nasza rozwijała się. Rok temu, kiedy odchodziłeś do domu Ojca, oboje bardzo to przeżywaliśmy. Przemyślałem parę rzeczy i doszedłem do wniosku, że Małgosia jest właśnie tą jedyną, tą którą zawsze pragnąłem mieć przy sobie na dobre i na złe. Oboje wtedy mieliśmy po 25 lat. Oświadczyłem się jej. Zaplanowałem ślub na 5 sierpnia 2006 r.
Jednak sprawa potoczyła się inaczej. Małgosia zachorowała na ciężkie zapalenie mózgu. 26 lutego znalazła się w szpitalu, a kilka dni później na intensywnej terapii. Było to tuż przed Środą Popielcową. Rozpoczął się dla mnie Wielki Post w dosłownym znaczeniu. Wszyscy z rodziny jej i mojej zaczęliśmy się bardzo gorąco modlić do Pana Boga o zdrowie dla Małgosi. Po 6. tygodniach walki o życie udało się Małgosi powrócić do życia i odzyskała przytomność. Jestem bardzo wdzięczny Bogu za ten dar. Jednak Gosia nie powróciła jeszcze do pełnego zdrowia. Nie wiem, czy to nastąpi, ale mam nadzieję, że tak będzie, i że będzie tak jak dawniej.
Jestem w rozpaczy. Nie wiem, co tak naprawdę mam ze sobą począć. Modlę się gorąco i polecam tę sprawę Bogu, a szczególnie temu w tym świętym czasie Zmartwychwstałemu Chrystusowi. Miłość jest naznaczona cierpieniem, a im bardziej się kocha, tym bardziej się cierpi, gdy ktoś umiłowany jest dotknięty cierpieniem. Tak bardzo kocham Gosię i tak bardo cierpię.
Postanowiłem napisać ten list i zanieść go na Twój grób święty Janie Pawle II. Błagam kochany Ojcze Święty o Twoje wstawiennictwo u Jezusa Chrystusa i Jego Matki, którą tak ukochałeś. Proszę o całkowite wyzdrowienie Małgosi, którą tak bardzo ukochałem tu na ziemi.

17.04.2006 r. (Twój Arek)