Kard. Dziwisz: przez 39 lat żyłem u boku świętego

Przez 39 lat żyłem u boku świętego – powiedział zgromadzonym w Watykanie dziennikarzom z całego świata o Janie Pawle II jego długoletni sekretarz kard. Stanisław Dziwisz. Za cechy charakterystyczne świętości papieża Polaka uznał jego życie modlitewne, podejście do cierpienia oraz wielki szacunek dla drugiego człowieka.

Młody Stanisław Dziwisz był na pierwszym roku seminarium w Krakowie, gdy spotkał ks. Karola Wojtyłę, jako swego wykładowcę, który przykuwał uwagę swą modlitwą w kaplicy w czasie przerw. To była najlepsza lekcja dla nas młodych, jak się modlić – wyznał kardynał.

Jego zdaniem cechą świętości Jana Pawła II była jego modlitwa, która miała charakter kontemplacyjny i chrystologiczny. Modlił się całym swoim życiem, bez podziału na modlitwę i pracę. Modlił się tym, co robił. Modlił się za narody, o pokój, za Kościół, kapłanów, ludzi cierpiących, robotników, za konkretne osoby. Przed audiencjami modlił się za osoby, które miał spotkać. Rano nie chciał z nikim rozmawiać przed Mszą św., zanim nie porozmawiał z Bogiem. Modlił się podczas adoracji, Drogi Krzyżowej, a zwłaszcza na różańcu, który pojmował jako rozważanie życia Jezusa z Maryją. Wielką była jego cześć dla Ducha Świętego, której nauczył się od swego ojca i był jej wierny do ostatnich chwil życia – zaświadczył metropolita krakowski.

 Drugim wymiarem świętości Jana Pawła II było cierpienie, które dotykało go przez całe życie. W młodości stracił matkę i ojca, który był także jego przyjacielem. Jako papież przeżył zamach – gdy był jeszcze przytomny modlił się za zamachowca, choć jeszcze nie widział, kim on był, a swe cierpienie ofiarował za Kościół. Cierpiał do ostatnich chwil życia, ale nie skarżył się, bo w ten sposób upodabniał się do Chrystusa na krzyżu. Ukazywał, że cierpienie ma sens. Przywrócił śmierci godność jako najważniejszego spotkania z Panem, do którego człowiek przygotowuje się przez całe życie – wskazał kard. Dziwisz.

 Jako trzeci aspekt świętości papieża Polaka wymienił jego szacunek do drugiego człowieka. Jan Paweł II potrafił słuchać każdego, bez względu na wyznawaną religię. Otworzył Kościół na świat, a świat na Kościół. Dlatego obalał mury i stał się przywódcą wszystkich.

 Jednak były także trzy uprzywilejowane grupy w sercu papieża: chorzy, ubodzy i młodzież. Widać to było zwłaszcza podczas podróży apostolskich. W katedrze w San Francisco było dziecko, chore na AIDS, od którego wszyscy się odsuwali, a Jan Paweł II wziął je na ręce i pocałował. Ubogim chciał dać głos, aby usłyszał ich świat. Rozumiał, że młodzi są wrażliwi i że trzeba im towarzyszyć, by znaleźli odpowiedzi na swoje pytania i stali się przyszłością świata i Kościoła – zaznaczył kard. Dziwisz.

 Dodał, że Jan Paweł II absolutnie pragnął mieć w Watykanie dwie rzeczy. Pierwszą był dom dla ubogich, który założyła Matka Teresa z Kalkuty, nie mógł bowiem spać spokojnie, gdy pod jego oknami leżeli bezdomni. Drugą był klasztor kontemplacyjny, znajdujący się w ogrodach watykańskich, aby mniszki modliły się w nim za Kościół i świat. – Jestem szczęśliwy, że dziś mieszka tam także Benedykt XVI, który modli się za Kościół – powiedział metropolita krakowski. 

pb (KAI Rzym) / Watykan 
--
 Katolicka Agencja Informacyjna
 ISSN 1426-1413; Data wydania: 25 kwietnia 2014