Będąc w niebie, wie, jak bardzo mi pomógł

Jestem studentką czwartego roku Akademii Ekonomicznej w Krakowie. W czerwcu 2004 r. przeprowadzone badania węzłów chłonnych wykazały ziarnicę złośliwą. Moi rodzice napisali list do Ojca Świętego Jana Pawła II z prośba o modlitwę w mojej intencji. Już we wrześniu otrzymaliśmy odpowiedź od księdza arcybiskupa Dziwisza, że Ojciec Święty modli się za mnie, odprawi Mszę Świętą, poleca mnie opiece Matce Najświętszej Uzdrowienia Chorych. Ksiądz arcybiskup do listu dołączył różaniec. W październiku rozpoczęłam cykl chemioterapii, zakończony w lutym br. Natomiast od marca do kwietnia poddałam się napromieniowaniu w centrum onkologii. Duchowe wsparcie Ojca Świętego w czasie mojej choroby napełniało mnie głęboką ufnością w miłosierdzie Pana Jezusa. Ta głęboka ufność pozwoliła mi przetrwać ciężkie chwile w wytrwałości i nadziei. To właśnie dzięki modlitwie Ojca Świętego tak dobrze zniosłam leczenie. Ostateczny pozytywny wynik badania napełnił mnie i moją rodzinę radością, któej nie jestem w stanie opisać... Żałuję, że nie zdążyłam podziękować Ojcu Świętemu zaraz po zakończeniu całego leczenia. Głęboko wierzę jednak, że On będąc teraz w Niebie, wie, jak bardzo mi pomógł i razem ze mną cieszy się moim szczęściem.
 
Magdalena, Kraków

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Prześlij komentarz