Chłopiec przebudził się po 9 dniach

W niewielkim Zbarzewie - dekanat święciechowski - oddalnym od Leszna 15 km, Maria i ADam po trzynastu latach małżeństwa otrzymali syna. W podzięce Bogu nadali mu imię Karol, na cześć Ojca Świętego Jana Pawła II, i polecili syna opiece Papieża.
 
Karol nie wyróżnia się niczym na tle innych chłopców. Poza ostatnim leczeniem w 2005 roku raz tylko przebywa w szpitalu, gdy ma 6 lat. Jest dzieckiem bezproblemowym, statecznym, spokojnym, ułożonym, myślącym ponad swój wiek, umie się wypowiadać. Taką opinią cieszy się u nauczycieli, psychologów, rodziców. W domu i na terenie posesji lubi naprawiać i majsterkować. Nie stroni od kolegów. Lekarze ostatnio dołączyli kolejny przymiot - rozumie i cierpliwie przyjmuje cierpienia. Choroba chłopca uaktywniła się wiosną ubiegłego roku. Rozpoznano anemię i żółtaczkę. Chłopiec słabł, tracił przytomność. Założono mu maskę tlenową, utrzymywała się gorączka. Po tygodniu umierającego Karola przewieziono do Poznania. Kolejna seria badań.Tymczasem płuca zalewały się krwią, prawdopodobnie pękło małe naczynie włosowate.
 
Po następnych szesnastu dniach Karol otrzymuje sakramenty z rąk kapelana szpitalnego, zostaje duchowo przygotowany na ... przejście. Rodzice zostają poinformowani, że z powodu coraz mniej wyczuwalnego tętna i coraz wolniejszej poracy serca trzeba chłopca intugować. Nie wiadomo, czy się obudzi. "Wszystko w rękach najwyżzego Boga" - stwierdzają lekarze. "Niech w parafii się modlą, myśmy z naszej strony zrobili wszystko" - dodaje pani ordynator.
 
Wraz z parafianami kierowałem ku Bogu nieustający szturm modlitw, każdy na swój możliwy sposób starał się łączyć z cierpiącym Karolem i jego rodzicami. Cała parafia zna Karola. Odrpawiono wiele mszy świętych, odmawiano również modlitwę o cud powrotu do życia przez wstawiennictwo sługi Bożego Jana Pawła II.
I stał się cud...
 
Chłopiec przebudził się po 9 dniach, a pierwszym słowem, jakie wypowiedział, było "mama", bo cały czas była ona przy nim. Pani ordynator prosiła, by mówić do chłopca w dzień i w nocy. Choć aparatura zastępuje procesy życiowe i chłopiec śpi, to jednak słyszy głos bliskich osób. Kolejne badania wykazały wadę serca. Przeprowadzno operację. Chłopcu zalecono dietę bezglutenową i bezmleczną. Jak mówi pani ordynator, to choroba rzadko spotykana; w jej dwudziestoletniej pracy był do dopiero piąty przypadek.
 
Przybyłem do szpitala i ujrzałem Karola walczącego z chorobą. Na znak, że mnie rozpoznaje, słyszy i rozumie, lekko ścisnął mi palec ręki. Zacząłem: "Wrócisz, wrócisz do domu i do rodziców i będziesz jeszcze ministrantem, będziesz służył Chrystusowi i mi pomagał.... Odprawimy msze dziękczynne i napiszemy rozdział do książki o cudach zdziałanych przez Boga za wstawiennictwem sługi Bożego Jana Pawła II".
 
W imieniu rodziców Karola i swoim własnym pragnę podziękować służbie zdrowia, szczególnie pani ordynator w Poznaniu, za pełną oddania służbę ratowania młodego życia. Parafianom za otwarte serca i oddaną kres, zamówione msze święte, obecność w kościele, modlitwę. Bóg zapłać.
 
Ksiądz proboszcz i rodzice
 
 
W: Świadectwa cudów Jana Pawła II, Warszawa 2011.