Łaski - Gdy patrzyłem na portret Jana Pawła II

Gdy patrzyłem na portret Jana Pawła II

W 2004 r. po czterech latach pracy w Domu Dziecka straciłem pracę. Zaczął się dla mnie trudny czas poszukiwania nowego zatrudnienia, pukania od drzwi do drzwi, słysząc wszędzie to samo tzn. brak etatu, brak miejsca, brak pieniędzy. Składane osobiście i wysyłane pocztą podania do różnych firm i instytucji, w których jako absolwent pedagogiki i resocjalizacji mógłbym podjąć pracę pozostawały bez odpowiedzi.
I tak przyszedł kwiecień 2005 r. i śmierć Jan Pawła II. Piątego kwietnia byłem na wieczornej Mszy św. w jego intencji. Podczas ofiarowania, gdy patrzyłem na portret Jana Pawła II przesłonięty czarną wstążką przyszła mi do głowy myśl, czy może to było ciche natchnienie, by złożyć podanie o pracę w gimnazjum leżącym blisko miejsca, gdzie mieszkam, a któremu patronuje Jan Paweł II.
6.04. z samego rana poszedłem do dyrektora tejże szkoły i złożyłem podanie, słysząc ku memu zaskoczeniu, że prawdopodobnie w maju zwolni się etat pedagoga! Zgodnie z umową zadzwoniłem w maju i nic! Kazano mi dzwonić w sierpniu dokładnie w połowie tego miesiąca. Tak też zrobiłem, i nic! Kazano dzwonić pod koniec sierpnia i tak też zrobiłem.
28.08. zadzwoniłem o 8-ej rano. Kazano dzwonić o 14-ej. Zadzwoniłem i umówiono mnie na spotkanie 30.08 na rozmowę kwalifikacyjną, w wyniku której otrzymałem cały etat. I od 1.09.2005 r. pracuję jako pedagog w gimnazjum Jana Pawła II.
Jestem przekonany, że jest to łaska od Boga za przyczyną
Jana Pawła II.
Kończąc, pragnę prosić o modlitwę za mnie, moją dziewczynę i naszą wspólną przyszłość, moją pracę a jej studia, za naszą miłość oraz naszych bliskich.

listopad 2005 r. (Roman)