On stanął na mojej drodze

On stanął na mojej drodze

W dniu 19 maja 2005 roku w stanie beznadziejnym przebywałam w szpitalu na oddziale kardiologicznym intensywnej terapii. Na podstawie badań stwierdzono u mnie migotanie przedsionków z szybką częstotliwością migotania komórek serca zagrażającą w każdej chwili mojemu życiu.
Ratowanie mnie różnymi sposobami terapeutycznymi do 6. dnia nie przyniosły żadnych pozytywnych rezultatów. Lekarze kardiolodzy, w tym ordynator, nie widzieli dla mnie żadnego ratunku - szansy życia. Poinformowali mnie zgodnie z ich sumieniem, że dni moje są policzone...
Wypisano mnie w stanie bardzo ciężkim ze szpitala, prawie agonalnym. Kiedy z wielkim trudem schodziłam ze schodów szpitalnych przy pomocy nawet dobrze nie znanej mi osoby z rozpaczy i tak wielkim przygnębieniu, że życie moje zbliża, się ku końcowi - głośnym głosem, który dał mi Pan Bóg w danej chwili, zaczęłam wołać o pomoc, o ratunek do śp. Ojca Świętego Jana Pawła II. On stanął na mojej dalszej drodze życia. Moje wołanie nie było daremne, jak również moje nieustanne prośby. Zostałam wysłuchana za Jego przyczyną.
Moja wdzięczność wobec śp. Sługi Bożego Jana Pawła II jest nieustanna, że żyję przez modlitwy. Ogarniam Go pamięcią każdego dnia. Dla mnie osobiście to jest cud uzdrowienia. Jako dowód załączam zaświadczenie lekarskie z pobytu w szpitalu i poszpitalne.

23.06.2006 (N.N.)