Otrzymałam od Ciebie serdeczny list

Otrzymałam od Ciebie serdeczny list

Ukochany Ojcze Święty! Bardzo się cieszę, że jesteś w Watykanie. Jesteś własnością całego świata. Twoje zdrowie i życie, chociaż jest w ręku Boga, to jednak i od Ciebie, ukochany Pasterzu, zależy. Nie można się nadmiernie przemęczać i w czasie grypy intensywnie pracować. Trzeba słuchać zaleceń lekarzy, chociaż to, co mówię, nie zawsze jest po naszej myśli. Przepraszam, że to piszę, ale sama jestem lekarzem od 48 lat, a przez wiele lat byłam ordynatorem oddziału wewnętrznego. Od roku jestem pacjentką oddziału chorób rozrostowych. Przed rokiem stan mojego zdrowia był beznadziejny - przerzuty raka sutka (po siedmiu latach od operacji) do opłucnej, płuc, kości i wątroby. Wracając do domu, kupiłam sobie nową sukienkę, by rodzina nie musiała szukać stroju na ostatnią drogę. W domu uklękłam przed móją ukochaną Matką Ostrobramską i z wielkim zaufaniem powierzyłam jej swój los. Spotkał mnie jeszcze jeden straszny cios - mój jedyny wnuk, tuż przed maturą, jadąc do mnie, miał wypadek samochodowy i doznał wstrząsu mózgu. Gorące modły moje i mojej rodziny do Boga i Matki Najświętszej odmieniły nasz los. Wnuczek odzyskał pamięć i zdał maturę w szpitalu, dziś już studiuje. A ja w ostatniej chwili otrzymałam cykl chemii, bardzo silną terapię, ale ratującą moje życie. Kiedy słabły moje siły fizyczne i psychiczne, zwróciłam się do Ciebie, Najukochańszy Ojcze Święty. W odpowiedzi otrzymałam od Ciebie serdeczny list, różaniec i twoje Błogosławieństwo, które pomogło mi przeżyć najcięższe chwile. Nowotwór zaczął się cofać. Wtym stroju, który miał mi służyć na ostatni ą drogę, wystąpiłam na zorganizowanym przeze mnie Spotkaniu Opłatkowym dla lekarzy, by się cieszyć. Wiem, że otacza mnie ciągle łaska Boża.

15.03.2005 (Teresa)