Pomóż mi, Ojcze Święty, błagam Cię

Pomóż mi, Ojcze Święty, błagam Cię

W ostatnich dniach marca znalazłam się w bardzo skomplikowanej sytuacji zawodowej. Mogłam utracić pracę, to byłoby nieszczęściem, gdyż mój mąż jest bezrobotny, mamy na utrzymaniu dzieci.
Nie otrzymałam pomocy w najbliższym otoczeniu zawodowym. Pewne osoby spotęgowały moje problemy, licząc, że zrealizują swoje wcześniejsze plany związane z obsadzeniem stanowiska przez inną osobę. Ja wcześniej ku ich niezadowoleniu wygrałam konkurs. Miałam do wykonania potężną terminową pracę, sama nie miałam szans, by temu podołać.
Zaraz po śmierci Ojca Świętego postawiłam na szafce w moim gabinecie w pracy zdjęcie Ojca Świętego (siedzący przy biurku wśród książek w głębokim zamyśleniu). Następnego dnia zmartwiona, załamana, zwróciłam się do Ojca Świętego, patrząc na zdjęcie, słowami: „Pomóż mi Ojcze Święty, błagam Cię, pomóż mi, tylko Ty możesz mi pomóc".
Nazajutrz bez większego wysiłku z mojej strony pojawiły się w pracy osoby z zewnątrz zupełnie mi wcześniej nieznane, które zaoferowały pomoc, okazało się zupełnie bezinteresownie. Jak dobre anioły, pocieszając mnie, pracowały wytrwale przez kilkanaście dni nawet niekiedy do późnych godzin nocnych. W momencie, gdy zawiodło mnie tyle osób na mojej drodze, Ojciec Święty postawił miłujących ludzi, nie pozwolił, abym zwątpiła w człowieka, więcej, przypomniał mi, że należy kochać, obdarzył mnie nowymi przyjaciółmi. Ojciec Święty wciąż jest ze mną, modlę się za Niego i do Niego codziennie. Jego nieustanna opieka pomnożyła moje szczęście i pozwala mi trwać w codziennych trudach.
Dziękuję Bogu, że postawił na mej drodze życia Świętego Człowieka.

(matka rodziny Jolanta)